Po raz pierwszy spogląda na dziewczynę nie jak na przedmiot pożądania, a na człowieka. Za jej czystość, niewinność i wartości, zaczyna ją kochać naprawdę. Zachwycają go też chrześcijanie i im bardziej się ku nim zbliża, tym więcej zmian zaczyna wprowadzać we własnym życiu. Poznawszy Apostoła Piotra, Marek zaprzyjaźnia
Według naocznych świadków kolejka rozciąga się na 40 kilometrów" – czytamy w materiale zatytułowanym: "Karma wraca: setki polskich ciężarówek utknęły na granicy z Niemcami".
Zobacz 5 odpowiedzi na pytanie: Jak mam się zemścić. Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1897) Szkoła - zapytaj
Dzięki temu mieli zemścić się na Jurandzie ze Spychowa. Żeby podejrzenia nie padły na nich, postanowili porwać dziewczynę w drodze do Spychowa, podrabiając wcześniej wezwanie od jej ojca. Rozdział XXIII Przed wyjazdem Krzyżacy i de Fourcy pożegnali się z księciem Januszem, a ten według zwyczaju, obdarował ich srebrem.
Zobacz 8 odpowiedzi na pytanie: Jak zemścić się na siostrze? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1630)
Jak sie zemścić na mojej klasie>? hej potrzebuje waszej pomocy! gdy siedziałam na świetlicy ktoś ukradł mi plecak. Znalazłam go pod szatnia sprawdziłam czy w tym plecaku wszystko jest i było z wyjątkiem książki do biologii;.Później na przerwie zauważyłam, że dziewczyny z mojej klasy i nie tylko szrpią jakąś książkę i pytają sie wszystkich czy to nie ich.
. --> Archiwum Forum Snakepit [ aka Hohner ] 3 godziny snu i do pracy...czyli jak zemścić się na sąsiedzie? Witam Was w tym przepięknym dniu...dziś spałem całe 3 godziny, padłem troszke przed północą z zamiarem spania do 6:30 tak by być w miare na nogach. Dużo z turlania się po wyrku nie pamiętam, tak więc zakładam, że usnąłem w miare szybko. No i tu sie sielanka kończy. O 3 w nocy coś mnie obudziło, nie do końca wiedziałem co w pierwszym momencie...no ale po parunastu sekundach próby ponownego zaśnięcia stwierdziłem, że to coś to muzyka. I to głośna muzyka od któregoś z sąsiadów. (pieprzony hip hop z wielkim basem, sorry nienawidze hip klopa, gdyby to metal był to bym moze i zasnął a nie monotonne buuummmm bummm bummmm ). Dałem mu "szansę" na wymuzykowanie się, pomyślałem, że mu od**** i musi sobie posłuchać (wcześniej nie było słychać oznak imprezy). No ale o 4 nad ranem wstałem, założyłem papucie i sru na klatke opieprzyć go (jeszcze nie wiedziałem konkretnie kto to) i polazłem 3 piętra w góre i 3 piętra w dół obsłuchać kto to...niestety bezskutecznie, spotkałem tylko wkurzonego sąsiada który robił to samo i wymieniliśmy pare słów na k i ch (piętro niżej mieszka) i wrocilismy do mieszkań. Wzywanie straży miejskiej nic by nie pomogło bo i tak nie wiemy kto to i numeru mieszkania itd. Po ponownym "odsłuchu" w mieszkaniu stwierdziłem, że to koleś mieszkający w klatce obok piętro wyżej "przez ściane", że tak to ujme. Była jakoś 4:45 około gdy moje modły się spełniły, miałem przed sobą kolejne prawie 2 godziny spania! No to w kimono, turlam się, turlam rozbudzony chodzeniem po klatce...i nagle 5 rano i BUUUMMMM, łup łup łup jakaś techniawka...i tak do 6:30 gdy słyszałem tylko skrzyp drzwi i koniec muzyki. Ale teraz to mnie może pocałować bo teraz to ja już musze iśc do pracy (czego skutecznie nie robie płacząc tu na forum). I tu pojawia się pytanie: jak sukinsyna udupić? Moge też rozkręcić muzyke swoją w środku nocy (a niech będzie np. nasz rodzimy Vader) ale to wkurzy innych sąsiadów...jakieś pomysły? Tak wiem, po uderzeniu nastaw 2 policzek...ale ja nie z takich, musze się odwdzięczyć :] PS. tak, nienawidze hip hopu, sorry PS2. jestem wkurzony - stąd małe epiteciki PS3. jak komuś wątek nie odpowiada to...to nic nie poradze PS4. ma ktoś pomysł jak mam zdążyć na 8:15 do roboty na 2 strone Warszawy w momencie jak siedze na forum w samych boxerkach z worami pod oczami, pijąc kawę i pisząc to wszystko? ;) Moby7777 [ Generaďż˝ ] To może się przejdź do klatki obok i poczęstuj zamki w drzwiach gumą do żucia? Snakepit [ aka Hohner ] Musiałbym "na wszelki wypadek" poczęstować kilka, a nie chce krzywdzić niewinnych ;) beeria [ Generaďż˝ ] moby --> to jest karalne (niszczenie cudzego mienia czy cos takiego). jedyna rada to straz miejska, ktora niestety i tak ma niska skutecznosc w takich sytuacjach. niestety, takie sa realia mieszkania w blokowiskach. ps. dzis w wawie o dziwo korkow nie bylo:) Snakepit [ aka Hohner ] Dobra za 5 minut mam byc w pracy, taxa zamówiona...wychodze, do zobaczenia :P SzymX_09 [ Mr. Irony ] Mocna kawa + śniadanie + prysznic + napój enegretyczny i wszystko gra. Scatterhead [ łapaj dzień ] [6] no i masz winowajce :P Jack6464 [ The Godfather ] Hmmm był kiedyś taki 'sposób'. Nie wiem nawet, czy możliwy do wykonania, gdzieś usłyszałem. Musisz się znać dokładny numer mieszkania. Bierzesz jakiś karton, walisz do środka kloca, stawiasz na wycieraczce, podpalasz, dzwonisz dzwonkiem i zwiewasz. Kolo wychodzi w kapciach (albo w skarpetach), widzi palący się karton i chce ugasić nogami. Zdziwienie i zapaszek gwarantowany :D A na serio to chyba tylko straż miejska, ale jest jak mówi beeria - mała skuteczność. A 'sposób z głośną muzą' jest nawet warty przemyślenia, tylko musiałbyś uzgodnić to z innymi (to może brzmi głupio, ale jakbyś pogadał z sąsiadami, może by coś wyszło) [9] Bullzeye_NEO [ Happy Camper ] Obróć jego żonę i zniszcz mu małżeństwo! Następnym razem mocno się zastanowi gdy będzie chciał posłuchać głośno muzyki! [10] Lucky_ [ god ] Kup sobie zatyczki do uszu za 1,60zl, takie żółte z gąbki(?). Gdyby takie cos sie powtorzylo to ich uzyj. Ja czesto odsypiam prace w nocy i bez tego bylo by kiepsko. smuggler [ Patrycjusz ] Tylko wtedy budzik malo skuteczny jest... mirencjum [ operator kursora ] Zemsta raczej nie wchodzi w grę. Niby są specjalne płyty z upierdliwymi dźwiękami ( które mógłbyś puszczać wychodząc do pracy, ale ukarani będą też niewinni. Może naklejenie jakiegoś ostrego (może obraźliwego?) ogłoszenia- ostrzeżenia przy wejściu do klatki, uruchomi jakąś komórkę pod kapturem tego klienta. Jak się sytuacja powtórzy to interwencja straży będzie konieczna. koniec jest blisko [ Pretorianin ] Teraz mu daruj jak nie wiesz kto to. Nastepnym razem idz do drugiej klatki i ustal kto to. A potem jest wiele mozliwosci: np siekiera wbita w drzwi przemawia do wiekszosci... Snakepit [ aka Hohner ] Ha! Warszawa pusta, do pracy jechałem 15 minut taxóweczką, mało zapłaciłem, czuje się jak pijany, jest zajebiście, świat jest pinkny! a pomysły niektóre dobre, na chwile obecną zastosuje pomysł z karteczką nalepioną na drzwi klatki schodowej...tylko musze się zastanowić nad mocnym, ale nie obraźliwym tekstem do sasiadów ogółem... EDIT: zatyczki mam, nie działały i tak było umc umc słychac, stłumione ale jednak...no i dotego cisnienie w uszach się zrobiło i też cienko z tym spać :( Indoctrine [ Her Miserable Servant ] Jedyne wyjście, to ustalić lokal i zgłaszać na straż miejską albo policję (w drugiej kolejności, choć chyba w nocy straż nie działa więc zostaje policja). Ale skuteczności wielkiej się nie spodziewaj, bo za pierwszym razem pouczą, za drugim pewnie też, dopiero potem jakiś mandat dadzą.. Aha, i uważaj bo człek może potem się chcieć odegrać na Tobie :) Lysack [ Przyjaciel ] przejdź się do drugiej klatki i postaraj się ustalić kto to był dokładnie:) Osoby z klatki tego kogoś chętnie go wydadzą, a raczej będą w stanie wskazać na konkretną osobę :) [17] Łysy Samson [ Bass operator ] Jak już ustalisz, kto to, to po prostu zapukaj i jak otworzy, przyfasol w nos. [18] SysOp [ Pretorianin ] Cieszę się że nie mieszkam w bloku jak takie coś czytam... Tomkow [ Konsul ] Ja w takich sytuacjach dzwonię do lokalnego komisariatu Policji. Przyjeżdżają zawsze i sprawę załatwiają. Raz miałem taką jazdę, że mi spadały rzeczy z szafek, a kaloryfery dzwoniły jak opętane. Jeżeli nie znasz numeru mieszkania, to i tak bym próbował ich powiadomić, pewnie o tej porze będzie to jedyne mieszkanie, w którym będzie się świeciło. Problemem może też być otwarcie drzwi do klatki, jeżeli jest domofon, a Ty mieszkasz w innej. W każdym razie Policja ani razu nie zignorowała moich telefonów. Warto też wiedzieć, że coś takiego jak cisza nocna nie istnieje, a nazywa się to, o ile pamiętam, naruszeniem porządku. Można to zgłosić o dowolnej prze, ale oczywiście w dzień jest inny poziom tolerancji. Policja może też zapytać czy chcesz iść do sądu grodzkiego czy tylko pouczyć delikwenta. Aha, no i odradzam mszeczenie się. Żyjemy w cywilizowanym świecie, w którym podejście "oko za oko" dawno wyszło ze stosowania. Są państwowe organy, które się takimi rzeczami zajmują. [20] 123456789max [ Wujek MAX ] Ja kiedyś nie mogłem zasnąć,bo sąsiad Piotra Kupichy słuchał!To był szczyt jasonxxx [ Szeryf ] Hohner --> uroki mieszkania w bloku :) Też mam z tym problem, choć ogólnie trudniejszy do rozwiązania - baba nade lub pode mną strasznie głośno gada w godzinach 22-24 i spać się przez starą kur... nie da. Policji nie wezwę, bo przecież gadać we własnym domu ma prawo... Kupiłem sobie zatyczki do uszu :> W Twoim przypadku - głośna muzyka - to juz jednak ewidentne zakłócanie ciszy nocnej, co z tego, że sam nie jesteś w stanie ustalić skąd dobiega hałas, to już zadanie straży/policji. Zgłaszasz zakłócanie - oni mają się tym zająć, koniec, kropka. Innego wyjścia nie ma, wszelkie 'zemsty" to kiepski pomysł. smalczyk [ Generaďż˝ ] Ja w takich sytuacjach (na szczęście rzadkich), jeśli namierzanie bądź próby mediacji nic nie dają, zawsze dzwonię na policję. Często nawet kogucik pojawiający sie pod klatka ucisza takiego delikwenta. grish_em_all [ Legend ] Miałem podobną sytuację na starym mieszkaniu. Gość z naprzeciwka nie dość że puszczał jakiś gówniany hip-hop (niech się miłośnicy nie oburzają, to naprawdę była chała na miarę waszki G) to jeszcze potrafił wystawić głośniki na parapet i uszczęśliwiać całą ulicę. Przeszedłem się do niego i powiedziałem mu w prostych słowach co o nim myślę, to od tamtego czasu na moim balkonie zaczęły lądować petardy, świecono mi laserami po oknach, zdarzało się że ktoś rzucał mi jajkami w okna, ogólnie zrobiło się nieciekawie gdy chciałem załatwić to na własną rękę. Wystarczył za to telefon na policję w momencie gdy delikwent znów odstawiał szopkę, przyjechali akurat w momencie gdy głośniki stały na parapecie i zajęli się nim na tyle skutecznie że więcej "koncertów" nie było. rog1234 [ This is the ENDGAME! ] Podoba mi się pomysł z puszczeniem muzyki głośno - ale głośno, chcę to tu, w Katowicach słyszeć! Dobra, tak na serio to też tak miałem jakiś czas temu, tyle że sąsiad nade mną coś takiego zorganizował. Muzyka pół biedy (wystarczyło wziąć gitarę i też troszkę pohałasować :D) ale jak zaczęli biegać i (chyba) się obalać przy swojej wspaniałej, starej, do niczego się nienadającej podłodze (mieszkałbym piętro wyżej gdyby nie ta podłoga właśnie) której jestem praktycznie pewien że nie remontowali to człowiek siedział i czekał aż któryś "wpadnie z wizytą". Ludzie to debile... grubach [ .:zDolny Śląsk:. ] Masz kilka wyjść. 1) wyprowadź się 2) musisz polubić hh i techniawkę 3) sprzedać na straż miejską (ale jak wyjdzie że to ty to zostaniesz sprzedajną dziw**) 4) sprawdzić kto napier*** i pogadać na spokojnie, powiedzieć że w dzień niech sobie puszcza a w nocy ma być cisza bo siekierą w łeb i do rowu [26] Boroova [ Gwiazdka ] Snakepit --> moja rada - ODPUSC. Szkoda psuc sobie krwi. Wiem, ze teraz zlosc cie niezle zrzera, ale jesli byl to tylko jednorazowy wybryk, to szkoda i czasu i nerwow. U mnie sasiadka z gory tylko raz zrobila glosniejsza impreze nad moja sypialnia. Puknalem dwa razy klapkiem w sufit, ona odpukala i przeniosla sie do innego pokoju oraz sciszyla muzyke. No i w ta sobote sasiad mieszkajacy po drugiej stronie ulicy urzadzil sobie konkretna imprezke - 50 urodziny. Zjechalo sie chyba z 50 czarnuchow i napierdzielali hip hop przez cala noc. Muzyka grala tak glosno, ze slychac ja bylo w moim salonie, choc mieszkam kilka mieszkan obok i po drugiej stronie ulicy. Dobrze, ze sypialnia jest z tylu domu i zaden dzwiek tam nie dociera, inaczej bylby juz dawno telefon na policje. Jedziemy do Gęstochowy [ Racjonalista ] no niestety masz małe szanse że zrobisz z nim porzadek. masz kilka wyjsc: 1. odpuscic mu i kupić nauszniki lub szyby nie przepuszczajace dźwięku, 2. isc do sasiada z wódeczką w czasie imprezy i współne zaszalenie w rytmach hip-hopu... sebekg [ Senator ] Snakepit ---> a skad jestes ? bo u mnie na brudnie tez jakis menel ciagle nawala muzyka:/ edit: zawsze mozna cos zrobic, doniesc dozorcy, zebrac sie w grupe i dzwonic na straz niech dochodza od tego sa. [29] hopkins [ Zaczarowany ] A ja mam takie pytanie, bo widze, ze wszyscy z mila checia dzwonia na policje gdy sasiad halasuje. Zdarzalo sie robic imprezy calonocne i raz tylko policja sie zjawila ale skonczylo sie na pouczeniu, bo mialem urodziny. Czy gdyby sasiad powiedzial wam, ze bedzie impreza i prosi o wyrozumialosc ( chodzi o taka w miare wyrozumialosc, nie beda to jakies spartanskie warunki ale pewnie czasami zdarzy sie uslyszec jak ktos drze morde albo podglasza muzyke ) to jaka bylaby wasza reakcja? Mowie o piatku albo sobocie. hctkko. [ The Prodigy ] hopkins ---> zdarzało się to u mnie, przy czym głośna muzyka nie była przez całą noc tylko do 24-1. i sąsiedzi nie mieli nic przeciwko. sebekg [ Senator ] Wiesz co innego jak czlowiek przychodzi i uczciwie mowi ze raz w roku ma impre i bedzie glosno to jest chyba normalne ze z usmiech sie mu powie pewnie baw sie pan, co prawda w glebi duszy myslisz sobie kurna nie wyspie sie ale przynajmniej wiem ze to nie ciagle a czlowiek powiadomil zza wczasu takze jest fair. Ale z ludzmi roznie bywa, tutaj sie posmieja pozwola a tu bach zadzwonia w srodku nocy:):) ja tam nigdy nei dzwonilem na policje czy straz miejska jak u kogos grala muzyka, ale jest to bardzoo wkurzajace! [32] Behemoth [ Lateralus ] PS. tak, nienawidze hip hopu, sorry To akurat atut :> hopkins [ Zaczarowany ] Hctkko --> U mnie niestety roznie jest, bo gosciom rozne dziwne pomysly czasami do glowy przychodza :) Sebekg --> Gdyby sasiad mi tak powiedzial, to bym sie zapytal czemu mnie nie zaprosil ;) Pytanie zadalem dlatego, bo widze, ze wiekszosc osob wypowiadajaca sie w tym watku, by z miejsca dzwonila na policje... Lysack [ Przyjaciel ] Hopkins -> jak ktoś poinformuje wcześnie, to nie widzę problemu :) Gorzej jak organizator imprezy powiadomi trzech najbliższych sąsiadów, a muzykę słychać w całym bloku ;] [35] mr 45 [ Hero of the Wastelands ] Po pierwsze musisz się dowiedzieć kto to, a potem Behemoth/Vader na cały regulator Gangstah [ Masz bober? ] Taa to u mnie niedawno , przez 2 tyogdnie , dokaldnie o 24 wlaczal sie jakis pie^&%^&%$ alaram , cicho go byl oslychac , ale zasnac sie nie dalo. Jak mnie nosilo! Boroova [ Gwiazdka ] hopkins --> wszystko zalezy od kilku rzeczy. Po pierwsze - jakich masz sasiadow? Jesli sa wyrozumiali, to zawsze warto z nimi pogadac, ze przychodza do ciebie znajomi itp. Oporcz tego rodzaj bloku w jakim mieszkasz - jesli sciany sa cienkie i przenosza kazdy dzwiek, to lipa. Kumpel opowiadal, ze mieszkal w mieszkaniu o tak cienkich scianach, ze slyszal parke kopulujaca dwa pietra wyzej. Oprocz tego zastanow sie czy sasiedzi nie maja np. malego dziecka. Pamietaj - nie czyn drugiemu co tobie nie mile. No i jeszcze jedno - na imprezy to sie do klubow chodzi. hopkins [ Zaczarowany ] Lysack widzisz, a niektorzy maja problemy nawet jak sie poinformuje. Boroova nie ma niczego przyjemniejszego niz domowka. Nie mieli malych dzieci. Srednia wieku jakos kolo 40. Ogolnie nigdy na nich nie moglem narzekac :) [39] kyaku [ Leniwy Tadeusz ] Metoda mojego ojca: Nasrać do papierowego worka, podpalić, położyć delikwentowi na wycieraczce i zadzwonić/zapukać. Pierwsze co jak zobaczy płonącą torebkę to przydepnie, żeby ugasić płomień ;] Kozi89 [ Legend ] Muzyka odpada, bo to robienie na złość wszystkim sąsiadom. Z gówniarskich metod to polecam właśnie podpaloną kupę na wycieraczce albo smarowanie klamki musztardą. Ewentualnie zaryglowanie drzwi sznurkiem. Co jeszcze... Kumpel kiedyś narobił do słoika i zalał to moczem. Odstawił na kilka miesięcy i po pasterce rozbił tą konfiturę na klatce w bloku. Problem w tym, że taki zabieg podchodzi pod akt terroru z użyciem broni biologicznej. Snakepit [ aka Hohner ] Co jak co ale nawet jakby poinformował, że robi imprezę to by to nic nie dało (na + dla niego) bo impreze to sie powiedzmy o 21 zaczyna tak by o tej 3 ludzie juz mamrotali ledwo i by o tej 4 padli, a nie zaczynac UMC UMC o 3 i konczyc przed 7... © 2000-2022 GRY-OnLine
Miłość to potężna siła, ale nie zawsze kończy się w glorii chwały. Psychologowie przekonują, że zdrada jest nieodzownym elementem każdego związku. A jeżeli tak, to podobnie musi być z zemstą. Niektórzy nie przebierają w środkach i za zdradę są w stanie zgotować partnerce prawdziwe piekło… Schemat zazwyczaj jest taki sam. Jesteście szczęśliwi, wszystko układa się jak w bajce, aż tu nagle, jak grom z jasnego nieba, partnerka oświadcza, że „nic z tego nie będzie”. Uczucie wygasło, nie pasujecie do siebie, a najlepszym rozwiązaniem będzie szybkie rozstanie. Znacznie częściej jednak jest jeszcze dodatkowy „komponent” rozstania. Kiedy okazuje się, że nasz związek kończy się, bo serce ukochanej zostało przejęte przez intruza, pojawia się złość, wstyd i upokorzenie. W pewnych sytuacjach można z tymi negatywnymi emocjami walczyć, a zdradę – jeżeli do takiej dojdzie – wybaczyć. Przecież każdy ma prawo popełnić błąd. Znacznie gorzej, gdy skok w bok wcale nie jest uznawany przez partnerkę za błąd. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak uderzyć mocno i skutecznie. Bo przecież „zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno”… Poniżej znajdziecie 7 paskudnych sposobów wykorzystywanych przez zdradzonych do zemsty na niewiernych partnerkach.* * Traktuj ten wpis wyłącznie w kategoriach ciekawostek. Pamiętaj, że nawet najbardziej wyrafinowany atak na bliską (niegdyś) osobę nie ukoi Twojego bólu, za to na pewno obciąży sumienie. Zwykle bardziej, niż zakładasz. Poderwij przyjaciółkę Mówi się, że nie ma nic trwalszego niż przyjaźń między dwoma mężczyznami. Opiera się ona na lojalności i bardzo trudno ją zerwać. Nieco inaczej jest u kobiet. Przyjaźń między kobietami w wielu przypadkach nie jest oparta o lojalność, co stanowi idealną furtkę do zemsty za zdradę. Poderwanie najlepszej przyjaciółki niedawnej ukochanej może być zadaniem trudnym, ale gdy się powiedzie – będzie jedną z najbardziej wyrafinowanych form zemsty: niewierna partnerka traci bowiem jedną z najbliższych osób. Pamiętaj, że zraniona będzie także wykorzystywana przyjaciółka, bo przecież nowy związek jest na niby, prawda? Chyba, że naprawdę się zakochasz… Poderwij siostrę Jeżeli Twoja niewierna partnerka ma siostrę, warto sprawdzić, czy masz u niej jakieś szanse. Biologia pokazuje, że między członkami jednej grupy społecznej, szlaki feromonów działają w podobny sposób. Ujmując sprawę prościej – istnieje duża szansa, że jeżeli udało Ci się poderwać Pannę X, to uda Ci się owinąć wokół palca także siostrę Panny X. Zadanie może być trudniejsze, niż w przypadku przyjaciółki, bo w sprawach rodzinnych dochodzą do głosu kwestie lojalnościowe. Jeżeli kiedykolwiek siostra byłej ukochanej wykazywała zainteresowanie Twoją osobą, bezwzględnie to wykorzystaj. Pamiętaj tylko o tym, że podobnie jak powyżej, krzywdzisz niewinną osobę. Przebaczenie na niby Scenariusz jest prosty – przyłapujesz ukochaną na zdradzie, chwilę się gniewasz, ona gwarantuje, że to nigdy więcej się nie powtórzy, aż w końcu jej wybaczasz. Spędzacie kilka przyjemnych chwil, usypiasz jej czujność, tak, by pomyślała, że faktycznie wszystko wraca do normy. W najmniej spodziewanym momencie wyciągasz wszystkie brudy, najlepiej przy świadkach. Pozostawiasz ją łkającą po poduszki, a sam triumfujesz. Teraz porzucasz ją naprawdę, najlepiej mając już upatrzoną nową ukochaną. Dzięki temu nie cierpisz, a była partnerka dostaje niezapomnianą lekcję. Rozbicie nowego związku To już wyższa szkoła jazdy, ale warta zachodu. Wyobraź sobie taki scenariusz: ukochana znalazła nową miłość, jest szczęśliwa, układa sobie nowe życie. Pewnego dnia kontaktujesz się z nią, prosisz o spotkanie i używasz wszelkiego znanego uroku osobistego, by prosić o jeszcze jedną szansę. Twoja była partnerka ma do Ciebie słabość, więc po chwili oporu zgadza się. Idziecie do łóżka, starasz się by było naprawdę dobrze. Po wszystkim wyznajesz prawdę obecnemu partnerowi Twojej eks. Odchodzisz. Ona nie ma ani jego, ani Ciebie. Kompromitacja przed znajomymi Tu wielu przykładów przytaczać nie trzeba. Ponieważ byliście z ukochaną w związku na tyle długo, by poznać własne sekrety, masz całą paletę potencjalnych ciosów do zadania. Możesz rozsiać plotki o tym, jaką słabą kochanką była, jak bierna jest w łóżku, a na dodatek udaje orgazmy. Takim działaniem zapewne utrudnisz byłej partnerce znalezienie nowego powiernika uczuć, a niektórych zainteresowanych wręcz odstraszy. Nieinwazyjny sposób, pod warunkiem, że faktycznie nie wyciągasz na światło dzienne głęboko skrywanych, rodzinnych sekretów. Donos w pracy Jeżeli pracujesz razem z byłą partnerką, nie ma nic lepszego jak „nieszkodliwy” donos u przełożonego. Trzeba jednak być ostrożnym, by nie przesadzić, bo przecież nie chcemy, by nasza była straciła przez nas pracę! Wystarczy niewinne kłamstwo, że nasza eks w godzinach pracy maluje sobie paznokcie, siedzi na Pudelku lub ogląda filmy pornograficzne. Poważnych szkód takimi plotkami nie wywołamy, ale rumieńce na pewno. Wyciek niecenzuralnych zdjęć Punkt, o którym wspomnieć trzeba, ale zdecydowanie nie zachęcam do jego wykorzystywania – to szczyt podłości, a przy okazji skończyć się może konfliktem z prawem. Na pewnym etapie związku, fascynacji nieskrępowaną seksualnością, każda partnerka robi dla ukochanego „te” zdjęcia. Niestety, niecenzuralne zdjęcia często stają się sposobem na brutalną zemstę. Nawet jeżeli Twoja była partnerka to Miss Polonia i ma się czym pochwalić, upublicznienie niecenzuralnych zdjęć to radykalne wkroczenie w sferę intymności. Naprawdę nie warto tego robić – nawet jeśli zostałeś skrzywdzony.
zapytał(a) o 18:55 Jak zemścić się na starszej siostrze? powymieniam za co:- grzebanie w moich rzeczach na każdym kroku a gdy zwrócę jej uwagę olewa mnie i robi co chce, jakbym ja ruszyła jej rzeczy to bym dostała szlaban od ojca chyba na miesiąc- wysługuje się mną, zawsze woła mnie do banalnych rzeczy jak wyniesienie kubka po kilkadziesiąt razy dziennie a gdy nie przyjdę to wrzeszczy na cały dom, że dostanie mi się od ojca i nie ważne jest to ze nic nie zrobiłam bo on wierzy tylko jej- grozi mi, gdy tylko nie zrobię czegoś tak jak ona sobie życzy mówi mi, że ona już dla mnie nic nie zrobi jak pranie czy że obiadów nie będzie mi gotować ale to potrafię przecież sama, oprócz tego mówi, ze uderzy mnie, naśle na mnie swoich znajomych, wyrzuci moje wszystkie rzeczy z domu, jak wyjdę do kogoś to zamknie zamki i będzie pilnować żebym nie miała jak wejść do domu na noc- ciągle mnie przezywa od meneli, żuli, dziadów, szmat, [CENZURA]ów, debili, gnoi, i innych a gdy jej coś powiem to idzie do taty na skargę i tata wierzy zawsze jej a nigdy mi- zawsze jak coś chce to to dostaje, rzadko kiedy używam laptopa samsung który jest wszystkich czysto technicznie gdyż cały czas ona go używa a jak ktoś chce go wziąć to tylko jak jej nie ma w domu a gdy już muszę zrobić coś pilnego to wyłącza mi go w połowie pracy i zabiera bo niby musi się uczyć chociaż siedzi na fb, często też gdy chce pieniędzy to j muszę je sobie zarobić, posprzątać cały dom, czy umć auto i to za marne parę złotych a ona kiedy chce to dostaje pieniądze i ile chce-muszę z nią walczyć o miejsce do życia! Mamy trzy duże pokoje, jeden należy do taty drugi do niej a trzeci do mnie i mojej najstarszej siostry. Nie pytając o nic nikogo zagarnęła cały pokój dla siebie, Monika zrobiła to samo z drugim a tata zawsze miał tamten dla siebie. Klaudia ma 10 szafek dla siebie, Marcelina 15. One oczywiście niec n ie wyrzucą ani nic żeby mi pomóc. Mi się zostają w sumie 4 szafki i biurko. One oczywiście też mają biurka dwa razy większe do mojego. Wszystkie drobiazgi trzymam na malutkim biureczku a one marudzą, że wszystko tam upycham. - Przez ich znajomych rzadko kiedy jem coś w domu! Zapraszają ich do siebie i karmią wszystkim co popadnie przez co często oni zjadają mój obiad i połowę lodówki przez co ja idę jeść na mieście bo i tak wiem, że w domu pewnie znowu pustka choć tata codziennie jeździ na nikogo się nie słuchają! Robią co chcą. Dosłownie co chcą. I nic co im sie powie nie dociera do nich, a później to i tak ja dostaję kary za to co one zrobiły bądź mogę z nimi wytrzymać i mam nadzieję, że dam im jakąś nauczkę ale nie mam żadnego pomysłu :( błagam o pomoc!
Czwartek, 25 maja 2017 (13:05) Salman był miły, kochający - tak twierdzi 18-letnia siostra zamachowca samobójcy z Manchesteru. W rozmowie z "Wall Street Journal" nastolatka stwierdziła, że jej brat chciał się zemścić za zabijanie syryjskich dzieci przez USA. 23-letni Salman Abedi zdetonował ładunek wybuchowy w poniedziałek wieczorem, tuż po zakończeniu koncertu Ariany Grande w Manchester Arena. Zginęły co najmniej 22 osoby - w tym polskie małżeństwo. Zdaniem Jomany Abedi, siostry zamachowca, jej brat był miły i kochający, a do zbrodni popchnęła go "niesprawiedliwość świata". Według niej brat chciał się w ten sposób "zemścić za ładunki wybuchowe, które Amerykanie zrzucają na dzieci w Syrii". Salman Abedi tuż przed zamachem wrócił do Wielkiej Brytanii z Libii. Myślę, że widział wszędzie umierające muzułmańskie dzieci i chciał zemsty - uważa jego siostra. Z kolei przyjaciel rodziny twierdzi, że Abedi chciał wziąc odwet za śmierć swojego 18-letniego przyjaciela, również pochodzącego z Libii. Chłopak został zamordowany w zeszłym roku w wyniku ataku rasistowskiego. (mpw)
fot. Adobe Stock Posadziłem ją na ławce na wprost okien jego mieszkania. Na jej udach starannie ułożyłem splecione ze sobą dłonie, delikatnie poprawiłem jej włosy, wytarłem cieknącą z ust stróżkę krwi. Wyglądała bardzo naturalnie. Jakby przysiadła na chwilę zmęczona wieczornym spacerem w cieniu rozłożystego klonu. Z dala od miejskiego hałasu i światła latarni. Spojrzałem na zegarek. Wiedziałem, że przed świtem nikt jej tutaj nie znajdzie, a o piątej trzydzieści on jak zwykle potruchta sprzed bramy w kierunku ścieżki, przy której stała ławka i mimo słuchawek w uszach odruchowo spojrzy w tę stronę… Wróciłem do siebie, ale z emocji nie mogłem zasnąć. W końcu nie co dzień zabija się człowieka? Poddałem się tuż przed świtem, pojechałem do parku i schowałem się za jednym z drzew. Widziałem, jak wybiega z domu, chwila ciszy i przerażający ryk poderwał do lotu wrony. „Dokonało się” – pomyślałem, odchodząc, gdy on wciąż wzywał pomocy, jakby nie czuł, że jej ciało dawno już ostygło. – Rachunki wyrównane – wyszeptałem, kucnąwszy przy grobie siostry. – On cię zniszczył, ja zabiłem jego siostrę. Życie za życie. Krew za krew. Rękawem płaszcza zmiotłem z płyty zeschłe liście, zapaliłem znicz, zmieniłem kwiaty w wazonie. – Pan jest dobrym człowiekiem – rozczuliła się na mój widok przycmentarna kwiaciarka. – Tyle lat, a pan nigdy nie zapomina o siostrze – westchnęła, wydając mi resztę. – Ale musi pan o siebie dbać, bo strasznie pan bledziutki ostatnio. – Będę! – obiecałem jej, uśmiechając się szeroko. „Teraz już mogę zająć się sobą” – myślałem. Otuliłem się mocniej płaszczem i wyszedłem z cmentarza. Policja nie powiązała ze sobą odległych faktów z życia brata z obecnym życiem siostry. Zatarłem wszelkie ślady swojej obecności w jej życiu. Zmieniłem dane i zadbałem, żeby nikt z jej bliskich nie zdążył mnie poznać. Odszedłem z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawiłem. Zostałem jedynie tajemniczym narzeczonym, którego nikt nie mógł wskazać psom. Nie gryzły mnie wyrzuty sumienia, nie interesowało mnie, czy on dowie się, kto stoi za śmiercią jego siostry. Może kiedyś, ale nie teraz. Wiedziałem, że podobnie do nas, oni także byli ze sobą bardzo zżyci, więc jego ból nigdy nie zelżeje. Miałem zatem czas… Bardzo dużo czasu… Nina była najlepsza, zastąpiła nam rodziców Moja siostra otrzymała imię po wielkiej aktorce Ninie Andrycz. W przeciwieństwie jednak do niej nie zrobiła oszałamiającej kariery, nie zaznała uwielbienia, nie udało jej się nawet zrealizować marzeń, tak bardzo pochłaniało ją ratowanie bliskich. Najpierw mamy, później nas. Najstarsza z czwórki rodzeństwa musiała zadbać o dom i rodzinę, kiedy mama popadała w obłęd, a ojciec w alkoholowym amoku tłukł wszystko, co stanęło mu na drodze, w tym i nas. Nina stawała na głowie, byśmy mieli, co jeść, w co się ubrać, na czym i czym odrabiać lekcje, bo bywało, że dzieliliśmy się między sobą jednym długopisem. Żebrała po instytucjach, sąsiadach i obcych ludziach, abyśmy tylko mogli się uczyć. Postawiła sobie za punkt honoru, że nas wykształci i tym sposobem wyrwie z upodlenia. Dzięki niej skończyliśmy podstawówkę i szkoły średnie. Z Niną się nie dyskutowało. Jeśli wymagała, abyśmy omijali szerokim łukiem popijających w bramach chłopaków, wulgarne dziewczyny, drobnych złodziejaszków szukających następców czy dealerów narkotyków, to się jej słuchało. Choć na zewnątrz delikatna i krucha, w głębi duszy potrafiła postawić na swoim. Była silna. Silniejsza od wszystkich kobiet, które znałem. Dzieliły nas zaledwie trzy lata, więc to ja z trójki młodszego rodzeństwa stałem się jej powiernikiem. To mnie pierwszemu zwierzyła się z uczucia do pewnego miłego chłopaka. W cukierni, gdzie pracowała, kupował codziennie świeże bułki. Jeśli miał czas, zamawiał także kawę. Siadał wtedy przy stoliku w rogu sali i obserwował przechodniów, czasem coś czytał. Wydawało się, że nie zwraca uwagi na to, co dzieje się w cukierni, ale pewnego dnia po wypiciu kawy podszedł do Niny, zamówił świeżego, pachnącego lukrem pączka z nadzieniem z róży i wręczył go jej. – Na dobry początek znajomości – uśmiechnął się nieco speszony własną odwagą. Roześmiała się zaskoczona, ale przyjęła prezent. Przedtem nawet nie przyszło jej do głowy, że mogła mu się spodobać. Nigdy nie widziałem Niny flirtującej z mężczyznami, więc zaskoczyło mnie, że spodobał jej się ten z pozoru przeciętny okularnik. Pomyślałem jednak, że to dobrze, że podrywa ją ktoś spoza naszej dzielnicy. Zadbany, ładnie ubrany chłopak, posługujący się równie ładnym językiem. Nina zasługiwała na kogoś takiego. Kibicowałem jej szczęściu z całego serca, wyobrażając sobie siostrę na ślubnym kobiercu, kroczącą ku lepszej przyszłości. – Tylko o nas nie zapomnij – prosiłem w przypływie paniki, bojąc się, że ją stracę. – Nigdy! – pocałowała mnie w policzek i pobiegła na randkę. Widziałem go kilka razy z daleka. Byłem pewien, że gdy przyjdzie odpowiedni moment, Nina pozna go z nami, swoim rodzeństwem, bo o rodzicach nawet nie pomyślałem. Często opowiadała mi o nim, więc czułem się częścią ich życia i cieszyłem się ich szczęściem. Nina była rozsądna, stopowała chłopaka w jego miłosnych zapędach. On chciał się już oświadczać i zapraszać do rodzinnego domu, ona powtarzała, że mają jeszcze czas. Mimo jej protestów kupił drogi zaręczynowy pierścionek i wcisnął jej na palec, podczas kolacji u jego rodziców, na którą zaciągnął ją podstępem. Zapewniał, że jej pochodzenie nie ma dla niego znaczenia. Twierdził, że czasy się zmieniły i nie wstydzi się Niny, a jednak w pewnym momencie zaczął jej unikać. Długo nie rozumiałem, co się z nią dzieje. Sądziłem, że chodzi przybita z powodu złamanego serca, lecz ją gnębiło coś poważniejszego – dziecko, które rosło w jej łonie. Zostawił ją samą z tym, jak go nazwał, problemem. To znaczy znalazł lekarza i wręczył połowę kwoty na zabieg, po czym zniknął. Zmienił adres zamieszkania i numer telefonu. Podobno wyjechał na zagraniczny kontrakt. Nina była zbyt dumna, żeby powiadomić o ciąży jego rodziców. Nie chciała żebrać o łaskę u ludzi, którzy już wcześniej traktowali ją wyniośle. Jak zwykle uznała, że poradzi sobie sama, choć miała na głowie naszych rodziców i trójkę młodszego rodzeństwa. Miała nóż na gardle, ale nikt o tym nie wiedział Gdybym wiedział, co zamierza, rzuciłbym technikum i poszedł do pracy, żeby tylko jej pomóc, ale Nina nie powiedziała mi o ciąży ani o tym, że straciła pracę. Nie wiem, która z tych spraw pchnęła ją do gabinetu ginekologa wskazanego przez chłopaka. Pamiętam jedynie, że pewnego popołudnia wróciła do domu jeszcze bledsza i jeszcze bardziej milcząca niż zwykle. Przerażony jej wyglądem, kazałem się jej natychmiast położyć, zrobiłem herbatę z miodem. Następnego dnia wyglądała jeszcze gorzej. Chciałem zawieść ją do lekarza, ale zmusiła mnie, żebym najpierw poszedł do szkoły. – Niedługo matura, nie możesz opuszczać lekcji – upomniała mnie, a z Niną się nie dyskutowało. Już nie żyła, kiedy zdyszany wróciłem ze szkoły. Jeszcze ciepła leżała w łóżku przesiąkniętym krwią. Szarpałem ją, próbowałem ocucić, wezwałem pogotowie – niestety, wszystko na nic. – To są skutki aborcji – westchnął tylko ratownik. – Gdzie jest jej chłopak albo mąż? Gdzie są wasi rodzice? Jesteś jedyną dorosłą osobą w domu? Przykro mi, musimy wezwać policję. Chciałem, żeby go złapali. Żeby zatrzymali ich obu – jej chłopaka i faceta, który ją wyskrobał. Ale dobrze rokujący menadżer czegoś tam dostał jedynie kilka miesięcy w zawieszeniu, a lekarz po prostu rozpłynął się we mgle. Pod wskazanym adresem policjanci nie znaleźli niczego, nawet trochę przypominającego gabinet ginekologiczny. – Synu… – jęczał pijany jak zwykle ojciec. – Musisz nam pomóc, nie zostawiaj nas, bez Ninki i ciebie wszystko się rozsypie – bełkotał, ale we mnie nie było już litości. Wraz ze śmiercią Niny umarła także część mnie. Charakterologicznie zawsze byliśmy niczym ogień i woda, ona – spokojna, ja – impulsywny. Teraz jednak stałem się wprost nieludzki. Działałem metodycznie owładnięty pragnieniem zemsty na wszystkich, którzy zniszczyli jej życie. Zdałem maturę, znalazłem pracę, wynająłem mieszkanie i odebrałem rodzeństwo rodzicom, pozbawiając ich wszelkich praw do dzieci. – Nie mamy już po co żyć – jęczała na sali sądowej wyniszczona chorobą matka, która jednak za nic na świecie nie opuściłaby ojca. Sędzia dwukrotnie zapytał, czy jestem pewien swojej decyzji, a ja dwukrotnie odpowiedziałem, że tak, nie spoglądając nawet w stronę rodziców. Było mi wszystko jedno, czy przeżyją rozstanie z dziećmi, czy nie. Nina chciała nas wykształcić i dać nam lepsze życie, więc czułem się w obowiązku wypełnić jej testament. Nieważne, ile krwi i łez miałoby się przy tym polać. Los stworzył mi okazję do zemsty… Przez następne lata tyrałem jak wół, żeby utrzymać rodzinę, ale kiedy w swoje szesnaste urodziny, najmłodsza z mojego rodzeństwa, Julka, wyznała, że życzy sobie tylko, abym był szczęśliwy, wzruszyłem się do łez. – Nie żartuję – dodała, wtulając się we mnie. – Masz zacząć wychodzić wieczorami, umawiać się na randki, obiecaj! – żądała, a ja nie umiałem jej odmówić. Gdybym nadal pracował ponad siły, pewnie nigdy nie poznałbym Ady, całkiem ładnej absolwentki rehabilitacji i czarnej owcy w rodzinie. Mimo obietnicy złożonej Julce, nie miałem ochoty, a tym bardziej siły i czasu na romanse, ale coś w tej dziewczynie przykuło moją uwagę… Te oczy… Ten chód. Aż mnie zmroziło, kiedy zapytana o rodzeństwo przyznała, że ma brata, świetnie ustawionego menadżera, któremu nie dorównuje do pięt. Szóstym zmysłem wyczułem, że chodzi o niego, i nie zastanawiając się długo, postanowiłem kłamać. Jeszcze nie wiedziałem, dokąd zaprowadzą mnie moje oszustwa, ale byłem przekonany, że nie powinienem tej dziewczynie mówić prawdy o sobie. Zakochała się. Widziałem to w jej zachowaniu. Miała nadzieję na coś więcej, ale im bardziej pragnęła się do mnie zbliżyć, z tym większą siłą coś mnie od niej odpychało. Musiałem zmuszać się do pocałunków i pieszczot, a po każdej takiej sytuacji czułem do siebie coraz większy wstręt, jakbym zbliżeniami z Adą kalał pamięć o Ninie. Kiedy wreszcie postanowiłem, że z nią zerwę, niczego nieświadoma zaproponowała spotkanie ze swoim bratem. – Tylko my troje, on tak bardzo chce, żebym była szczęśliwa. On jeden mnie rozumie, więc zgódź się… Zgódź… – prosiła, rzucając mi się na szyję. – Byłoby pięknie, ale nie mogę – odsunąłem ją od siebie. I wtedy właśnie zakiełkowała we mnie ta myśl. Postanowiłem go obserwować. Poznać jego zwyczaje. Jeszcze nie wiedziałem jak, ale byłem pewien, że się zemszczę. Zniszczę to, co miał najcenniejszego… Chciałem ją tylko upokorzyć i porzucić, ale tak mnie błagała… Uczepiła się mnie, oskarżając, że zostawiam ją dla innej, a kiedy potwierdziłem, wyśmiała, że nie umiem kłamać. Gdy pozostałem niewzruszony na jej lamenty, dodawała, że zgodzi się na wszystko, nawet na trójkąt, bylebym tylko został. Patrzyłem na nią i czułem narastający wstręt. Odepchnąłem ją z całej siły, a ona upadła i uderzyła się o wystający z ziemi kamień. Z ust popłynęła jej strużka krwi. To wszystko. Żadnego krzyku, chrupnięcia, ostatniego tchnienia. Myślałem, że udaje, chciałem odejść, ale zaraz zawróciłem. Naprawdę się nie ruszała. Reszta poszła gładko. Nadspodziewanie gładko… Wracając z cmentarza, wstąpiłem do cukierni i kupiłem dla siebie i Julki pyszne, świeżutkie ciastka. Gdy wszedłem do mieszkania, zadzwoniła moja trzecia siostra, której zaledwie rok temu wyprawiłem skromny ślub. – Chciałabym, żebyś wreszcie mnie odwiedził i zobaczył, jak ułożyłam sobie życie – powiedziała. – Oczywiście, kiedy tylko zechcesz, nawet w tę sobotę! – odpowiedziałem radośnie. – Naprawdę? Przyjedziesz sam czy z Julką? A może zabierzesz też Adriana i jego dziewczynę? Mój Marek bardzo się ucieszy… Ja się ucieszę… – poprawiła się natychmiast. W słuchawce zapanowało milczenie. – Jesteś tam? – zachęciłem siostrę. Wiedziałem, że chce mi powiedzieć coś ważnego. Sądziłem, że jest w ciąży, ale ona wypaliła: – Chciałam tylko zapytać, bo Julka wspominała coś o twoich częstych wyjściach. Zakochałeś się? Masz może jakąś dziewczynę? – Wręcz przeciwnie! – roześmiałem się, czując ulgę, że chodziło tylko o to. – Właśnie wyzwoliłem się z toksycznego związku! Zobacz więcej kryminalnych historii: „Zakochałam się w Januszu od razu. Gdybym wiedziała, że zamorduje mojego męża, dalej bym go kochała” „Obrobiłem dom bandziora działającego w gangu porywaczy dla okupu. Tak odkryłem, gdzie jest moja siostra”„Matka chciała mnie tylko dla siebie. Skłamała, że mój ojciec nie żyje. Nie zasłużyła na życie po tym, co zrobiła”
jak się zemścić na siostrze