Nie chodzi tu o pogodzenie się i powrót do siebie, ale o okazanie sobie nawzajem szacunku i próbę jak najbardziej pokojowego rozwiązania małżeństwa. Czasem warto wyciągnąć rękę do drugiej strony i zaprzestać nieustannych utarczek i wzajemnych oskarżeń. Skoro małżeństwo i tak dobiegło końca, można je rozwiązać z klasą. Mgr Katarzyna Włoch Psycholog , Wrocław. 51 poziom zaufania. Witam serdecznie, to bardzo trudne pytanie i bardzo indywidualnie układają się losy par, które zdecydowały się na ponowne bycie razem. Warto na spokojnie zastanowić się, co było przyczyną Państwa rozstania, w jakim stopniu te problemy zostały rozwiązane, czy istnieje Po rozwodzie naturalny jest okres żałoby, przepracowania tego trudnego doświadczenia, poradzenia sobie ze swoimi uczuciami z tym związanymi. Wiele zależy od tego, jakie było małżeństwo, jaka była relacja z mężem, z jakiego powodu doszło do rozwodu, jak układały się Pani inne, wcześniejsze relacje z mężczyznami i z ludźmi w Podsumowanie. Rozstrzygnięcie dotyczące wspólnego mieszkania po rozwodzie pojawia się, gdy zawnioskują o to strony postępowania rozwodowego – dopuszczalne jest przy tym, że ze stosownym wnioskiem wystąpi samodzielnie powód albo pozwany. Sąd ma możliwość przyznania poszczególnych pomieszczeń lokalu lub budynku na rzecz wybranych Po rozwodzie możesz wyciąć nożyczkami twarz byłego męża ze wszystkich zdjęć. Ale z życia go przecież nie wymażesz. Tak jak nie wymażesz jego rodziców, którzy zaprzyjaźnili się z Twoimi. Ta "furtka" to właściwie Twoja ewentualna dobra wola, ale przecież po rozwodzie jesteś wolna. Tylko, że jeżeli masz skłonności do akceptowania powrotów marnotrawnych mężów, to przeanalizuj co się stanie, kiedy po rozwodzie się zakochasz, a nagle Twój ex "dla dobra dzieci" pojawi się na horyzoncie z propozycją powrotu. . fot. Adobe Stock, Prostock-studio Przyjaciółka spytała, czy nie za krótko znam Roberta, by myśleć o ślubie. Tylko mnie tym zezłościła! Miałam dużo czasu na wyjście za mąż, ale zaprzepaściłam swoje szanse. Wpędzało mnie to w poczucie winy i panikę. Dlatego przysięgłam sobie, że znajdę męża przed czterdziestką. Robert był żonaty dwukrotnie – Pierwszy raz się hajtnąłem, kiedy miałem 21 lat, a Mira 19 lat. Dwa lata później rozwiedliśmy się i każde poszło w swoją stronę. Chyba dzisiaj nawet bym jej nie poznał na ulicy – opowiadał. – A Gosia? – zapytałam o jego drugą żonę, matkę jego syna. – Z Gośką byłem ostrożniejszy, długo nie chciałem się żenić – przyznał. – Ale zaszła w ciążę, mieszkaliśmy razem od jakiegoś czasu, więc uznaliśmy, że ślub to tylko formalność. Dwanaście lat później okazało się, że może ślub był tylko formalnością, ale rozwód ciągnął się kilkanaście miesięcy. Koszmar, mówię ci! – wzdrygnął się. O jego drugiej żonie nasłuchałam się sporo. Robert lubił mnie do niej porównywać. Podkreślał, że pociąga go we mnie to, że jestem dokładnym przeciwieństwem jego eks. Mówił na przykład, że podoba mu się to, jaka jestem wyrozumiała, i dodawał: – Moja była wiecznie się czepiała, jak tylko się spóźniłem głupie 10 minut. Dobrze, że ty masz więcej luzu. Albo: – Jak ty to robisz, że pracujesz tyle co ja, a w domu jest zawsze posprzątane? Gośka latami nie pracowała, tylko siedziała z dzieckiem, a nie pamiętam posprzątanego mieszkania. Nie masz pojęcia, jaki syf zastawałem, kiedy wracałem z roboty. Ciągłe porównania do byłej żony stały się niepokojące Z jednej strony mi to pochlebiało i cieszyłam się z jego uznania, z drugiej – miałam wrażenie, że poprzednie małżeństwo było dla niego ważnym punktem odniesienia. Nic mu jednak na ten temat nie powiedziałam. W końcu mi się oświadczył i miałam szansę wyjść za mąż jeszcze przed czterdziestką, co było spełnieniem moich planów. Niezbyt entuzjastycznie za to podchodziła do tego pomysłu moja przyjaciółka Ewa. – Strasznie szybko – skrytykowała ten plan. – Ile wy się znacie? Pół roku? – Pięć miesięcy – mruknęłam. – I co z tego? Na co mam czekać? Życie mi ucieka, jestem na półmetku! – Ja rozumiem… – Podniosła ręce w obronnym geście. – Mówię tylko, że dość słabo go jeszcze znasz. Rozdrażniona parsknęłam na to, że znam Roberta bardzo dobrze i nie mam żadnych wątpliwości co do ślubu. Ewa rzuciła mi powątpiewające spojrzenie, które postanowiłam zignorować. W tym czasie zdecydowałam się zmienić pracę Nowa firma dała mi dużo lepszą pensję, ale idąc tam pierwszego dnia, czułam się mocno zestresowana. – Dasz sobie radę, od razu wszyscy cię polubią – Robert bardzo mnie wspierał, ale i tak się bałam. Zobacz także: "Zakochałam się w aroganckim mężczyźnie i zostawiłam dla niego partnera” Czy żałuje? Top 5 romansów na lato, które przeczytasz w jeden dzień Na szczęście okazało się, że trafiłam do naprawdę sympatycznego zespołu. Dzieliłam pokój z trzema innymi dziewczynami. Wszystkie były bardzo życzliwe i pomocne. Oczywiście, jak to kobiety, plotkowałyśmy w wolniejszych chwilach. Opowiadałyśmy sobie o naszych partnerach, niektóre o dzieciach. Jedna z koleżanek była rozwódką, ale o byłym mężu wypowiadała się bez złośliwości, druga tkwiła w nieudanym małżeństwie i narzekała na swojego małżonka tak straszliwie, że ciężko było to znieść, a trzecia właśnie się na nowo zakochała i była pełna nadziei na udany związek Ja o Robercie mówiłam raczej dobre rzeczy, ale z czasem otworzyłam się i powiedziałam dziewczynom, jak przeszkadza mi, że ciągle mówi o swojej byłej żonie. – O, to zły znak – stwierdziła ta zakochana. – Pewnie nadal coś do niej czuje, tylko to wypiera. Sama to kiedyś przerabiałam. Ciągle mi się przypominało jaki to mój eks był dla mnie okropny, aż zdałam sobie sprawę, że po prostu za nim cholernie tęsknię. Wróciliśmy do siebie i byliśmy potem razem przez kolejne dwa lata. Mówię ci, takie ciągle gadanie o niej to znak, że jeszcze się od niej nie odciął emocjonalnie. Nie mogłam zignorować tej „diagnozy”, tym bardziej że pozostałe koleżanki się z nią zgodziły. Im bliżej była data naszego ślubu, tym częściej Robert wspominał o Gosi. Oczywiście za każdym razem w kontekście tego, że wtedy popełnił błąd, a teraz jest szczęśliwy, ale dawało mi to do myślenia. Najbardziej przykro robiło mi się, kiedy okazywało się, że nie ma pojęcia, co lubię albo czego nie toleruję, za to świetnie pamiętał i głośno krytykował rozmaite przyzwyczajenia swojej eks. Uznałam jednak, że dotrzemy się po ślubie. Teraz chciałam go po prostu porządnie zaplanować. Nim sporządziliśmy listę gości, zamówiłam kilkanaście wzorów zaproszeń. Przyniosłam je do biura, żeby pokazać dziewczynom, by pomogły mi wybrać. Przy okazji gadałyśmy o ślubach i o tym, czy w ogóle mają one sens w dzisiejszych czasach. – Ja swój ślub dobrze wspominam – rzuciła Margo, ta rozwiedziona. – Za tydzień byłaby nasza siedemnasta rocznica… Spojrzałyśmy na nią równocześnie, bo w jej głosie zabrzmiał smutek i żal. Wyglądało na to, że koleżanka wciąż tęskni za byłym mężem. Kiedy ją o to zapytałyśmy, przyznała, że gdyby eks do niej wrócił, dałaby mu kolejną szansę. Najwyraźniej rozwód nie zawsze oznacza koniec uczuć, pomyślałam. Akurat tego dnia musiałyśmy zostać wszystkie po godzinach, bo firma zamykała bilans roczny i była masa zaległości. O dwudziestej w okolicy naszego biura robiło się już nieprzyjemnie i po Aśkę, tę zakochaną, przyjechał jej chłopak, a Margo miała odwieźć Becia, nieszczęśliwa mężatka. Ja zadzwoniłam po Roberta Wszedł do pokoju akurat, kiedy koleżanki wynosiły kubki po kawie, a ja się ubierałam. – Czekaj, poznasz dziewczyny – zatrzymałam go przy drzwiach. – O, już idą. To jest Beata, a to Margo. Dziewczyny, to mój narzeczony… Nagle urwałam, bo zobaczyłam, że coś się dzieje. Margo wyglądała jakby zobaczyła ducha, a Robert oparł się plecami o framugę i zacisnął w dłoniach szalik. – Margo…? – wykrztusił, nie mogąc ukryć zdumienia. – Wolę Margo niż Gośka – odpowiedziała cicho. – Teraz wszyscy tak do mnie mówią. Omal nie pacnęłam się w czoło. Przecież Margo tyle razy opowiadała o swoim synu Kubie. Ale z drugiej strony, to popularne imię, mogłam nie skojarzyć z synem Roberta. – Więc wy… – zaczęłam, chociaż to przecież było oczywiste. – Hm… No tak… To co, Robert, idziemy? Ale on nie zareagował. Stał naprzeciwko Margo i patrzył na nią tak, jakby byli tam sami. Na twarzy Margo malowały się kolejne emocje: zaskoczenie, niedowierzanie, cierpienie, upokorzenie, smutek… Czułam się niezręcznie. Dotknęłam ramienia mojego narzeczonego, a on wzdrygnął się, jakbym go obudziła. – Eee… – wymamrotał, gapiąc się wciąż na Margo. – Miło było cię spotkać… Nie wiedziałem, że tu pracujesz… eee… że pracujecie razem… Gdybym wcześniej nie wysłuchała setek jego krytycznych uwag pod adresem jego eks, byłabym pewna, że to spotkanie dwojga nieszczęśliwie rozdzielonych kochanków. Robert przez następne godziny zachowywał się, jakby był nieobecny duchem. Nie słuchał, co do niego mówiłam, zamyślał się, co chwila wyciągał komórkę, gapił się na nią i odkładał. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam, dlaczego po prostu do niej nie zadzwoni. – Do kogo? – udał, że nie rozumie. – Do twojej byłej żony – syknęłam – Przecież widzę, co się dzieje! Ciągle masz ją w głowie. Próbował zaprzeczać, plątał się i usprawiedliwiał, ale ja wiedziałam swoje. Powiedziałam, że chcę odwołać ślub Na szczęście zaproszenia nie były jeszcze wysłane. Robert prosił mnie, bym nie zmieniała naszych planów, ale oznajmiłam, że pół roku znajomości to jednak za krótko, by decydować się na małżeństwo. Od tamtego spotkania w biurze Robert nie wspomniał o byłej żonie. Margo i ja porozmawiałyśmy od serca, powiedziałam jej, że nie wiem, czy chcę dalej być z Robertem. Wyglądała, jakby jej ulżyło. Ostatecznie rozstałam się z narzeczonym kilka miesięcy później i zupełnie nie czuję z tego powodu żalu. Mam wrażenie, że chciałam wyjść za niego tylko po to, żeby zaliczyć ślub, wesele i występ w białej sukni, zanim stuknie mi magiczna czterdziestka. Teraz, kiedy okrągłe urodziny już za mną, znowu czuję się wolna. Mam całą drugą połowę życia na poznanie Tego Jedynego. Czytaj także: „Po rozwodzie wszystkie przyjaciółki się ode mnie odsunęły. Bały się, że... ukradnę im mężów"„Od 20 lat mam kochanki w całej Europie. Myślałem, że Zosia nic nie wie. Miałem ją za głupią gęś”„Kiedy tata trafił do domu opieki, mama znalazła sobie kochasia. Byłam na nią wściekła. Przecież to zdrada!" jestem po rozwodzie i nie zmieniłam nazwiska w czasie ustawowym czyli 3 miesiące po,,,, bo szczerze nawet nie myślałam wtedy o tym, i nie wiedziałam wtedy jeszcze co z czym i do czego ,,, bywa :P ,,,, Natomiast po roku byłam w USC z zapytaniem ,czy mogę zmienić , lecz nie na swoje panieńskie bo mi się całe życie nie podobało,, tylko na takie jak nosiła mama przed ślubem,,, dodam,że mam też dzieci,, w tym momencie już najstarsza 18 a najmłodsza 13,5,,,, no i pani w USC powiedziała,że nie mogę zmieniać , dla dobra dzieci,, bo trzeba byłoby dużo się z tym bawić papierologicznie,, co wtedy z moim nazwiskiem rodowym, i że ja bym nosiła jedno nazwisko a dzieci inne,to ,że to dziwnie i wgl,,,poza tym jestem jeszcze w wieku,ze może ktoś sie trafi i wezmę ślub , no i misie zmieni,,, tylko,ze ja nie chcę brać ślubu,, a obecne nazwisko daje mi się we znaki przez pana ex,,, bo ciągle przytyka , bym zdjęla jego nazwsko i nie nosiła,,, jestem tym mega zmęczona psychicznie i naprawdę chciałabym nosić nazwisko po mamie,, Co zrobić w takim przypadku ??? Kama_Kamea 3 lipca 2019, 19:10 Hej;)Dużo ostatnio widzę w otoczeniu i tu u dziewczyn że zostają porzucone przez facetów. Dla większości z nich to dobry związek, wiadomo są plusy i minusy, a tu nagle facet mówi że jestem tego przykładem. Podczas, gdy dla mnie związek był w miarę szczęśliwy on stwierdził że to juz nie to i tego nie czuje. Wpływ na to podejrzewam miały problemy jego i moje. Są tu jakieś dziewczyny którym się udało wrócić do swoich facetów? Albo znacie takie? Jak to zrobiłyście? Sama tęsknię niewyobrażalnie za swoim byłym facetem a ciekawa jestem waszych się rozstałyście i co sprawiło że do siebie wróciliście?? Jest w ogóle możliwe stworzenie znowu szczęśliwego związku po czymś takim? Edytowany przez Kama_Kamea 3 lipca 2019, 19:12 Dołączył: 2017-08-17 Miasto: Białystok Liczba postów: 8127 3 lipca 2019, 19:16 Nie znam ani jednego przypadku gdzie osoba porzucona wystarala by znów być razem. Natomiast znam 1 gdzie osoba która zerwała sama zrozumiała że popełniła błąd i wróciła. Dołączył: 2013-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 8480 3 lipca 2019, 19:28 znam 2 takie przypadki, ale nie rób sobie nadziei Dołączył: 2013-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 8480 3 lipca 2019, 19:33 1 przypadek facet był z inną przez 2 lata, ale wrócił do wcześniejszej bo była bardziej łatwowierna i teraz ją wykorzystuje. drugi przypadek byli razem 5 lat rozstali się wspólną decyzją, weszli w nowe związki. Jednak po 1,5roku znowu się spotkali, po miesiącu facet (jeden z moich najlepszych kumpli) oświadczył się, w maju tamtego roku byłam na weselu(jednym z lepszych na jakich byłam) jednak...teraz są już po rozwodzie!Z jakiegoś powodu ludzie kończą związki, z doświadczeń życiowych mogę Ci powiedzieć- nie warto wracać, chyba, że chcesz być nieszczęśliwa. Mówię tu o rozstaniu dłuższym niż miesiąc, bo rozstania na miesąc nie liczę bo po protu mogło być wynikiem niepotrzebnych słów w kłótni Edytowany przez soraka 3 lipca 2019, 19:36 Dołączył: 2012-02-06 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2879 3 lipca 2019, 19:36 Ja nie znam nawet takich osób, które zostały porzucone i dalej starały się o względy faceta, który je wystawił. Znam porzucających, którzy jednak stwierdzili, że fajnie byłoby wrócić do byłego partnera, ale zostali przez tego byłego partnera olani. Dołączył: 2015-03-28 Miasto: Liczba postów: 6560 3 lipca 2019, 19:40 Ja do swojego wróciłam ale on prawie 2 lata za mną latał. Starał się baaardzo. Także byłam pewna jego uczuć i nie żałuję. Jesteśmy małżeństwem prawie 5 lat. Kama_Kamea 3 lipca 2019, 19:49 Nie chodzi o to że osoba się wystarała tylko np. facet zrozumiał że zrobił źle. Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 3 lipca 2019, 19:50 Znam dwie takie pary. Ani jedna obecnie nie jest już razem. Dołączył: 2009-01-15 Miasto: Swiss Liczba postów: 5249 3 lipca 2019, 19:56 Nie znam ani jednego przypadku gdzie osoba porzucona wystarala by znów być razem. Natomiast znam 1 gdzie osoba która zerwała sama zrozumiała że popełniła błąd i wróciła. Ja jestem podobnym przypadkiem, mojemu, obecnie mezowi, cos odwalilo i ze mna zerwal w pewnym momencie - podobno do dzis nie wie czemu. Po zerwaniu nie mielismy kontaktu, nic a nic, ja sie przprowadzilam do innego miasta. Po kilku miesiacach, odezwal sie, ze popelnil blad i chce porozmawiac. Porozmawialismy. Dużo czasu zajeło mi zbudowanie zaufania na nowo. W grudmniu 10ta rocznica. Ale ja nie staralam sie zeby wrocil. Edytowany przez Magdzior1985 3 lipca 2019, 19:58 Dołączył: 2009-01-15 Miasto: Swiss Liczba postów: 5249 3 lipca 2019, 19:59 No a drugi przypadek to akurat moja psiapsiola sie rozstala ze swoim obecnym mezem, ale po kilku latach sie zeszli. Alimenty po rozwodzie. Pytanie z dnia 03 września 2021 Dzień takie pytanie i chciałabym się dowiedzieć jak to prawnie po rozwodzie,na sprawie zostały zasądzone alimenty na dziecko jak i też kontakty z zamieszkania dziecka pozostało przy po rozwodzie z byłym mężem wróciliśmy do siebie i mieszkamy za mieszkanie plus prąd i wodę ponosi ex mąż a ja za tymi rachunkami nie dokłada się do niczego a w szczególności do wydatków związanych z dzieckiem alimentów od 4 miesięcy też nie płaci. Zdarza się,ze pożycza ode mnie pieniądze Czy były mąż tak jak on twierdzi nie musi już ich płacić bo mieszkamy i jesteśmy razem? Proszę o odpowiedź i pozdrawiam. Dzień dobry, do czasu zmiany lub uchylenia orzeczenia jest zobowiązany płacić. Pozdrawiam adwokat Bernadetta Parusińska- Ulewicz adwokat@ tel.: 663-182-634 Wysłano podziękowanie do {[ success_thanks_name ]} {[ e ]} Czy uznajesz odpowiedź za pomocną? {[ total_votes ? getRating() : 0 ]}% uznało tę odpowiedź za pomocną ({[ total_votes ]} głosów) Podziękowałeś prawnikowi {[ e ]} Wysłaliśmy znajomemu Twoją rekomendację Dzień dobry. Obowiązek uiszczania alimentów przez ojca dziecka cały czas istnieje. Natomiast zgodnie z art. 138 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - W razie zmiany stosunków osoba zainteresowana może żądać zmiany orzeczenia dotyczącego obowiązku alimentacyjnego (w tym celu powinna skierować do sądu pozew). Pozdrawiam. Adw. Tomasz R. Weigt, tel. 601-563-996 Wysłano podziękowanie do {[ success_thanks_name ]} {[ e ]} Czy uznajesz odpowiedź za pomocną? {[ total_votes ? getRating() : 0 ]}% uznało tę odpowiedź za pomocną ({[ total_votes ]} głosów) Podziękowałeś prawnikowi {[ e ]} Wysłaliśmy znajomemu Twoją rekomendację Chcę dodać odpowiedź Jeśli jesteś prawnikiem zaloguj się by odpowiedzieć temu klientowi Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś. Nie znalazłeś wyżej odpowiedzi na swój problem? Witam. Jestem mężczyzną 36 lat po rozwodzie. Jestem z partnerką starsza o 8 lat. Ma dwoje dzieci 13 i 21 lat. Trzecie dziecko jest adoptowane od pierwszego jej partnera, nie mieszka w tym mieszkaniu. Na początku przedstawiała je jako syn kuzynki. Rozstałem się z żoną bo chciałem mieć dzieci żona nie. Obecna partnerka jak Ją poznałem chciała odejść od partnera z którym ma dwójkę dzieci. Zachorował, kilka miesięcy chorował, partnerka opiekowała się nim ale spotykaliśmy się mówiła że ja wspieram. Kiedy zmarł załamała się. Stała się chłodna i zimna. Dwa lata temu pojechała do pracy na wakacje tam gdzie pracował, też tam dojechałem i zaczęła traktować mnie jak wroga ja stałem się ehoistą jednak to przeszło. Po wakacjach Rok żyliśmy razem czasem były kłótnie ja coś wygadywalem czasem partnerka. W ostatnie wakacje też tam pojechała do pracy, wszyscy wiedzieli że jesteśmy razem ją pracowałem trochę w Niemczech z jej synem potem w kraju. Jednak co tydzień chciałem ją odwiedzać. Początkowo chciała, później mówiła że ma wspomnienia, nie chciała kontaktu telefonicznego a jak przyjeżdżałem była zimna, pisała z kimś na telefonie, tęskniłem do niej bo tak jakby nie była szczęśliwa ze mną. Przypadkiem wyszło że poznała kolegę na grupie FB, pojechała go odwiedzić bo on chciał do niej przyjechać jednak jak mówi nie chciała go w miejscu pracy. Po powrocie z pracy do domu około 3 miesiące powiedziałem jej że wiem o spotkaniu. Oblała mnie drinkiem, uderzyła w twarz i kazała wypierdalać, na pytanie czy z nim spala powiedziała że nie potem że tak potem że nie. Juz jak była w pracy zacząłem chodzić do psychologa gdyż nie moglem wytrzymać zimna, samotności i odrzucenia. Po tym jak kazała mi wypierdalac. Dzień później wyjechałem. Pierwszy raz się postawiłem. Po kilku dniach napisała że niw może wytrzymać i żałuję tego że tak mnie traktowała. Wróciliśmy do siebie. Teraz coś się stało że zaczynam spostrzegać to inaczej, tak jakbym widział że inwestuje w nie moje dzieci tracąc swój czas inwestując, nie mając nic w zamian mam poczucie że z jednej strony chce z Nią być a z drugiej ucieka mi życie. Rozłaka trwała dwa tygodnie, dodam że przed tym wyjazdem do pracy partnerka mówiła że nie jestem tak dobry jak były partner który wszystko naprawił, byś stanowczy, twardy a ja miękki że źle czuje tylko chce rozmawiać, że wolała by być z nim niż ze mną. Trochę czułem się na zastępstwo. Moje pytanie, mówi że przemyślała wszystko i wie że jestem innym człowiekiem i czy jest to możliwe aby w dwa tygodnie zmieniła o mnie zdanie? Drugie pytanie czy stało się coś niedobrego wpostrzeganiu związku przeze mnie że jestem nie zdecydowany czuje takie odczucie niedopasowania do rodziny która mielismy stworzyć a według mnie to nie jest rodzin? Mieliśmy mieć swoje dziecko jednak przy sprzeczkach mówi że nie chce ze mną dziecka. Dodam jeszcze że ten 3 syn mnie uderzył jak się rozstawaliśmy i czuję do niego złość. Mam czasem poczucie że nie chce odejść bo jest mi jej żal a sam boję się jeszcze raz tego kroku. Czy coś się podziało złego w głowie, przed rozstaniem oddał bym dla niej wszystko?

po rozwodzie wróciliśmy do siebie