Michael o Lisie- wywiad z Rabbi Shmuley Boteach #3 Shumley: Lisa Marie była dobra w tym, co robiła, kiedy odwiedzaliście dzieci w szpitalach. Więc nie było żadnego problemu, aby pomagała i udzielałam się charytatywnie, czy też obdarowywując te dzieci miłością i sprawiając, że czuły się wyjątkowo? April 13, 2022. One of the biggest music performance occurrences in history is Jay-Z announcing the presence of The King of Pop, Michel Jackson, at HOT 97’s annual Summer jam in 2001. Video Wywiad Diane Sawyer z Michaelem Jacksonem i Lisą Marie Presley z 1995 roku. PART 5 Napisy PL !! R.I.P MJ !! [*] Napisy By Mike, Korekta Pitrzel www.forumiab.plWywiad nakręcony podczas 11. edycji Forum IAB pod hasłem: Świat pod napięciem. Nowy porządek w reklamie. Konferencja odbyła się 7-8 czerwca 20 Around 2 minutes before the interval, Michael stood up, in the middle of the theatre, his security were unable to jump up quick enough to block him and at that moment everybody was now aware that Michael Jackson was in the theatre. He was surrounded by his team and rushed out of the room to screams and excitement. Pożegnalna rozmowa z Michaelem Jordanem! Specjalnie dla Expatol.com! "Bip, Bip, Bip" - te dźwięki telefonu dochodzą z kieszeni Michaela Jordana, ale najlepszy koszykarz wszechczasów nie zwraca na nie uwagi, choć będą nam towarzyszyć przez prawie godzinę wywiadu. Michael Jordan wygląda na człowieka, który pogodził się już z tym . Nie ma najmniejszych wątpliwości, że życie Michaela Jacksona jest pełne nierozwiązanych i nieodkrytych tajemnic, zwłaszcza jeśli mowa o jego miłosnej sferze. W latach 1994-96 był on mężem Lisy Marie, córki Elvisa Presleya. Małżeństwo od początku było pod ostrzałem mediów. Te sugerowały, że Michael wziął ślub z Lisą tylko dlatego, aby oddalić od siebie podejrzenia o pedofilię. Lisa również nie była święta. Aby zostać żoną króla popu, porzuciła swojego pierwszego męża. Niestety małżeństwo gwiazd nie przetrwało próby czasu. Po szybkim ślubie nastąpił jeszcze szybszy rozwód. Brak potomstwa, uzależnienie od środków przeciwbólowych a może udawana miłość? Co było faktyczną przyczyną rozstania pary? Z okazji 13. rocznicy odejścia króla popu, przypominamy burzliwą historię miłości Michaela Jacksona z Lisą Marie Presley. Historia poznania Michaela Jacksona i Lisy Marie Presley Lisa Marie Presley i Michael Jackson po raz pierwszy mieli okazję się poznać na jednym z koncertów Elvisa Presleya. Córka króla rock&rolla miała wówczas 7 lat, zaś Jackson był nastolatkiem. Potem ich kontakt na długie lata urwał się. Młodzi spotkali się ponownie w 1992 roku. Lisa była wówczas mężatką i mamą dwójki dzieci. Mimo to kontynuowała romans z gwiazdą muzyki. W maju 1994 roku córka Presleya rozwiodła się, po czym kilka dni później wyszła za mąż za Jacksona. Nowożeńcy doskonale wiedzieli, że tak szybki ślub wywoła mnóstwo niepotrzebnych emocji wśród opinii publicznej, dlatego nie spieszyli się, aby wyjawić prawdę. Przez wiele tygodni ukrywali fakt bycia małżeństwem. Dopiero w sierpniu 1994 roku publicznie ogłosili, że są razem. „Nazywam się po ślubie pani Lisa Marie Presley-Jackson. Moje małżeństwo z Michaelem Jacksonem odbyło się kilka tygodni temu podczas prywatnej ceremonii poza Stanami Zjednoczonymi. Oboje z niecierpliwością czekamy na założenie rodziny ”, powiedziała Lisa. Ślub gwiazd wywołał niemałe poruszenie. Mało kto bowiem wiedział, że nowożeńcy pozostają w bliskich relacjach od kilku dobrych lat. Amerykańskie media donosiły, że króla popu i córkę Elvisa Presleya połączyły podobne doświadczenia. Obaj wychowali się w dysfunkcjonalnych rodzinach i dorastali w blasku fleszy, będąc na świeczniku. Czytaj także: Mocne wyznanie córki Michaela Jacksona: „Doprowadzili mnie do załamania nerwowego” Fot. East News Fot. Rex Features/EAST NEWS Lisa Marie Presley, Michael Jackson, Budapeszt, rok Ślub Lisy Marie Presley i Michaela Jacksona był przykrywką? Byli też tacy, którzy nie mogli uwierzyć, że w ich związku było choć odrobinę miłości. A kiedy jeszcze córka króla rock&rolla wyznała, że oboje mieli dość bujne życie erotyczne, wprawiła w osłupienie całą publiczność. Początkowo nikt nie przypuszczał, że Lisa i Michael mogą się pobrać. W tamtych czasach piosenkarz miał już poważne problemy, otóż skierowano pod jego adresem pierwsze oskarżenia, w których zarzucano mu molestowanie nieletnich. Dlatego wszyscy przypuszczali, że ich ślub ma za zadanie ocieplić wizerunek Jacksona. A mężczyzna tak naprawdę wcale nie był zainteresowany swoją dziewczyną, zwłaszcza że nigdy nie widziano, aby się całowali. Nawet pracownicy w ich posiadłości przyznali, że również nie przyłapali ich nigdy w intymnej sytuacji. Twierdzili za to, że Michael rozrzucał kobiecą bieliznę w swoim pokoju oraz używał w nich kobiecych perfum, tylko po to, aby oszukać służbę i przekonać ich, że właśnie spędził namiętną noc ze swoją żoną. Jednak pracownicy nie dali się zmylić. Aby zadać kłam wszelkim pomówieniom, zakochani pojawili się publicznie po raz pierwszy jako małżeństwo we wrześniu 1994 roku na gali rozdania MTV Video Music Awards. Wychodząc na scenę, trzymali się za ręce. „Witamy na MTV Video Music Awards”, krzyknął Jackson, po czym dodał: „Bardzo się cieszę, że tu jestem...”. Na koniec wokalista namiętnie pocałował swoją nowo poślubioną żonę na oczach wszystkich zebranych gości. Fakt ten został również zarejestrowany na kamerach, a filmiki z ich pocałunku do dziś cieszą się dużą popularnością w internecie. Czytaj także: Nie tylko Freddie Mercury i Elton John! Z jakimi jeszcze sławami przyjaźniła się księżna Diana? Fot. AP Photo/Bebeto Matthews Fot. AP Photo/Bebeto Matthews Lisa Marie Presley, Michael Jackson, MTV Video Music Awards, rok Lisa Presley i Michael Jackson spędzili ze sobą wiele namiętnych nocy Po wielu latach Lisa Presley opowiedziała swoją wersję, na temat ich miłosnej relacji. Mimo że małżeństwo gwiazd trwało jedynie 20 miesięcy to prawda według córki Elvisa jest taka, że spędzili ze sobą wiele doprawdy „namiętnych nocy”. „Był niezwykły w łóżku, bardzo dziki, nie lubił robić tego tylko raz, chciał robić to bez końca, ale miał tylko jeden warunek nie mogłam go widzieć nago”, wyznała w jednym z wywiadów. Zdaniem Lisy piosenkarz nie lubił również, jak kobieta widziała go bez makijażu, dlatego zawsze chciał go mieć na swojej twarzy. Piosenkarka pamięta, że przed ich pierwszym razem w łóżku, Michael poprosił ją, aby zrobili to przy wyłączonym świetle. To nie wszystko, miał też inne fantazje związane z seksem. „Poprosił mnie, abym nosiła tylko drogą biżuterią w łóżku. On również lubił się przebierać, lubił się bawić w różne łóżkowe gry”, wyznała Lisa, która zgodziła się nawet zagrać w jednym z teledysków Michaela. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wystąpiła w nim półnago. Czytaj także: Tajemnice Neverlandu. Co działo się w posiadłości Michaela Jacksona? Fot. East News Lisa Marie Presley z mężem Michaelem Jacksonem, 1995 rok Rozstanie Lisy Presley i Michaela Jacksona Ich „na zawsze razem” miało jednak krótki termin ważności. Już rok po ślubie para była w separacji. Ostatecznie rozwiedli się w 1996 roku, po 20 miesiącach małżeństwa. Lisa Marie otwarcie przyznała, że winnym rozpadowi związku był Michael Jackson, a właściwie jego żądania. Mężczyzna koniecznie chciał mieć z córką Elvisa własne dzieci. Miał jej zagrozić, że jeśli na zgodzi się na zajście w ciążę, to zrobi to pielęgniarka muzyka, Debbie Rowe. „Wdaliśmy się w kłótnię. Miał tylko jeden pomysł na rozwiązanie naszego problemu. Powiedział mi: Jeśli ty tego nie zrobisz, to zrobi to Debbie”, ujawniła Lisa. W późniejszych latach faktycznie to Debbie Rowe została mamą dzieci Jacksona. Dlaczego Lisa Marie nie była gotowa na dzieci z Jacksonem? A dlatego, że już była mamą. Zanim związała się z królem popu, była żoną Danny'ego Keougha, z którym doczekała się dwójki dzieci - córki Danielle Riley i syna Bena. To właśnie dla Michaela kobieta rozstała się ze swoim pierwszym mężem. Wyrzuty sumienia nie dawały o sobie zapomnieć. „Próbowałam przeanalizować to, co zrobiłam. Nigdy nie czułam się z tym dobrze. Jak mogłam to zrobić?”, zwierzyła się po latach. Jak się okazuje, Lisa Marie myślała o potomstwie z Jacksonem, ale nie była do końca pewna czy ich małżeństwo przetrwa. Wolała się najpierw upewnić, czy fundamenty ich związku są stabilne a miłość na tyle silna, że warto zakładać nową rodzinę. Kobieta, mając za sobą przykre doświadczenia związane z rozwodem i wychowaniem dzieci na dwa domy, nie chciała ponownie popełnić tego samego błędu. Niestety Michael nie rozumiał obaw małżonki i nie chciał dłużej czekać na potomstwo. Pod koniec 1995 roku król popu został przewieziony do szpitala na skutek pogarszającego się stanu zdrowia. Już wtedy ubolewał, że jest bardzo przemęczony i ma na niskie ciśnienie krwi. W trudnych chwilach mógł liczyć na wsparcie Lisy, pomimo że między małżonkami panowały napięte stosunki. W szpitalu wokalista ograniczył wizyty żony do minimum, określając jej czas wizyt. Kobieta była świadoma, że Jackson swoim zachowaniem sam sobie szkodzi. A ona nie potrafiła być przy nim szczęśliwa. Dlatego po czterech dniach para ogłosiła separację. W konsekwencji córkę Elvisa media nazwały „nieczułą”. „To była najtrudniejsza decyzja, jaką kiedykolwiek musiała podjąć. Szaleńczo go kochałam, ale musiałam odejść i pozwolić, aby los pomógł mu się ogarnąć”, szczerze wyznała. Co ciekawe, po rozstaniu małżonkowie próbowali dać sobie jeszcze jedną szansę, ale nic z tego nie wyszło. „W pewnym momencie musiał podjąć decyzję, czy stawia na substancje psychoaktywne i pasożytniczych ludzi w swoim życiu, czy na mnie. I wtedy mnie odepchnął”, zdradziła Presley w programie Oprah Winfrey. Czytaj także: Najstarszy syn Michaela Jacksona skończył niedawno 25 lat! Co dziś robi Prince? Fot. AP Photo/file/Laurent Rebours Lisa Marie Presley, Michael Jackson, Paryż, rok Lisa Marie Presley mocno przeżyła śmierć Michaela Jacksona Po rozstaniu Lisa jak ognia unikała wypowiadania się na temat nieudanego małżeństwa z Jacksonem. W wywiadzie z Oprah Winfrey wyznała, że ostatni raz rozmawiała z piosenkarzem w 2005 roku. I już wtedy była wobec niego zupełnie „obojętna”. Gdy w 2009 roku media obiegła informacja, że Michael Jackson nie żyje, była żona napisała na swoim blogu post, w którym wyznała, że ​​żałuje, iż ​​nie mogła zrobić więcej dla muzyka. „Osoba, której nie pomogłam, jest właśnie przenoszona do biura koronera hrabstwa w celu przeprowadzenia sekcji zwłok. Cała moja obojętność i brak przywiązań, na które tak ciężko pracowałam przez lata, po prostu trafiły do ​​czeluści piekła i teraz jestem wstrząśnięta”, napisała Lisa Presley. W 2019 roku lokaj Michaela Jacksona wyznał, że relacja między gwiazdorem a Lisą Marie Presley była bardziej przyjacielska niż miłosna. „Lisa i Michael mieli dziwny związek. Nigdy nie widziałem, żeby mieli jakąkolwiek prawdziwą romantyczną interakcję. Byli bardziej jak przyjaciele niż kochankowie, nie było zbyt wiele chemii między nimi”, ujawnił. W tym samym roku córka Presleya podpisała kontrakt na napisanie książki, w której ma ujawnić intymne szczegóły na temat jej relacji z Jacksonem. Jakie tajemnice ujawni, tego na razie nie wie nikt. Wiadomo zaś, że umowa opiewa na 4 miliony dolarów. Czytaj także: Janet Jackson szczerze o stosunkach z bratem. Ich relacja daleka była od ideału Fot. EAST NEWS/REX FEATURES Lisa Marie Presley, Michael Jackson, rok Fot. Courtesy Everett Collection/East News Lisa Marie Presley, Michael Jackson, Diane Sawyer, 1995 rok Fot. Max DeAngelo, PacificCoastNews/EAST NEWS Lisa Marie Presley Fot. Ferrari Press Agency/EAST NEWSMichael Jackson Kolejnymi wywiadami, na które niewątpliwie trzeba zwrócić uwagę są wywiady z osobami bezpośrednio pracującymi przy powstaniu filmu „This is it”. Pozwólcie, że od tej pory będziemy używać już tylko słowa FILM, trasa koncertowa najprawdopodobniej jest tylko jednym z początkowych i bardzo pomocnych epizodów w całej sprawie mistyfikacji. Spójrzmy, zatem na fragmenty dwóch wywiadów z Michaelem Beardenem kompozytorem i dyrektorem muzycznym przy „This is it”. Po obejrzeniu tych wywiadów odniosłyśmy wrażenie, że widziałyśmy człowieka bardzo zdenerwowanego, który plącze się w swoich własnych słowach. Wyglądało na to, że zupełnie nie wiedział, co może powiedzieć na tematy związane z Michaelem Jacksonem i tajnikami powstania filmu. Na pytanie dziennikarza, jak się czujesz po śmierci Michaela, odpowiedział bardzo dziwnie. Najciekawsze zdania tudzież słowa pogrubiłyśmy. Nadal nie mogę uwierzyć w śmierć Michaela, musisz mnie zrozumieć. Ja, Kenny Ortega (reżyser) oraz Travis Payne (choreograf i producent) ciężko pracowaliśmy z Michaelem codziennie przez ostatnie 4-5 dni...eeee 4-5 miesiące jego życia. Hmm w końcu dni czy miesiące?. Jakby nie patrzeć robi to wielką różnicę i jest istotne gdyż do tej pory nie wiemy, kiedy tak naprawdę zaczęto najbardziej aktywnie pracować nad ostatecznym kształtem filmu. Sam muzyk najwyraźniej nie był zadowolony z tego, co powiedział gdyż na jego twarzy pojawił się dziwny grymas… to jeszcze bardziej potęguje uczucie, że najzwyklej w świecie się wygadał. „Wkładaliśmy w to przedsięwzięcie wszystkie swoje siły i emocje. Kiedy oglądaliśmy ten film na premierze miałem słodko – gorzkie odczucia. Widzieliśmy go 1000 razy, ponieważ byliśmy jego twórcami, ale po raz pierwszy oglądała go również publiczność. Byliśmy ciekawi ich reakcji i opinii. Jestem przekonany, ze byłoby to największe show wszechczasów, najbardziej niewiarygodne show, jaki kiedykolwiek widział świat. Kenny, Travis i ja przez cały okres pracy z Michaelem, przeżyliśmy wiele wzruszających momentów. To, że mieliśmy okazję znać i widzieć Michaela takim, jakim był naprawdę to dla nas cudowne doświadczenie. Chcę, aby wszyscy mieli świadomość, że ten projekt nie był zrobiony dla sławy, był to projekt, który miał być swoistym hołdem złożonym Michaelowi. Zrobiliśmy to dla jego dzieci i fanów, których MJ kocha tak bardzo. Często mi mówił, że chce to zrobić, bo jest jeszcze wystarczająco młody a jego dzieci już na tyle duże żeby to docenić. Więc dlatego to zrobiliśmy. To dobrze, że świat może zobaczyć Michaela dokładnie tak ja my go widzieliśmy. Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy to, co widzieliśmy na wielkim ekranie zapowiadało wspominane wielkie, niesamowite i porażające show???. Według nas (z całym szacunkiem dla Michaela) nie ma tam nic nadzwyczajnego, stare hity, żadnej nowej piosenki, doskonale znane i oklepane układy choreograficzne. Jedyne nowości to krótkie filmy do piosenek: „Smooth criminal”, „They don’t care about us”, „Earth song” i „Thriller”, nakręcone z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć techniki komputerowej (2D, 3D). Jak wam się wydaje, czy Michael Jackson, największa gwiazda muzyki pop, swoista ikona, urodzony perfekcjonista, geniusz wymyślający i wykorzystujący najróżniejsze efekty specjalne przy swoich występach tak widział powrót, na scenę po prawie dziesięcioletniej przerwie?, czy w taki sposób chciał przykuć uwagę teraźniejszej znudzonej młodzieży?. No cóż… zaryzykujemy stwierdzenie, że jednak nie… jego stać na dużo, dużo więcej. Słowa te nabierają jednak sensu, gdy odniesie się je do samego hoaxu, (zakładając, że mamy z nim do czynienia). Taki powrót po dłuższym okresie, kiedy cały świat myśli, że król nie żyje to w zamyśle niektórych mogłoby być czymś, co wiele by zmieniło, skupiło by uwagę każdego człowieka, niezależnie czy wcześniej był fanem Michaela czy też nie. Pamiętajmy, że dzieci Michaela jak mówi nam Pan Bearden były już na tyle duże, aby to docenić i zrozumieć, ale co powrót??? Raczej nie!. Kolejne zadane pytanie brzmiało następująco: -Czy Michael miałby coś przeciwko, żeby świat zobaczył go takim, jakim pokazaliście go w filmie? Myślę, że nie miałby nic, przeciwko bo sam na to pozwolił. Wyraził zgodę na kręcenie, chciał to wszytko udokumentować. Zgodził się, aby kamery nam towarzyszyły. Jak sami zobaczycie MJ nie gra (do kamer). On był nieśmiały, ale nie dla ludzi, którzy go znali i kochali. Powiem wam ciekawą rzecz, że kiedy już cię poznał i spotykałeś się z nim drugi raz nigdy by nie pozwolił żebyś czuł się nieswojo. Zawsze starał się żebyś czuł miłość. Znam MJ’a od 2001 roku i zdziwiło mnie to, że tak doskonale sobie radził. Często się przytulał to było dla niego takie łatwe i naturalne. Oczywiste jest, że na to pozwolił na nagrywanie a może i wszystko przygotował?!. Co do grania pod kamery tutaj mamy małe wątpliwości i to zarówno, co do osoby Michaela jak i innych, których możemy ujrzeć w filmie między innymi tancerzy oraz wymienianych już wielokrotnie panów: Payne, Ortege oraz bohatera tegoż wywiadu Michaela Beardena. - MJ oszczędzał swój głos, ale nadal był niesamowity…. To prawda wciąż był niesamowity. To trochę dziwne pytanie a dlaczego niby miałby przestać być niesamowitym?, czyżby z wiekiem traciło się takie umiejętności??? Bez sensu. -Jakie to uczucie pracować z nim nad muzyką każdego dnia? To było niesamowite. Dorastałem przy jego muzyce a to, że teraz mogłem z nim tworzyć to było cudowne. Starałem się jak najwięcej z nim rozmawiać. Każdy dobry artysta musi oszczędzać swój głos na 50 dni przed planowanym występem. Czasami śpiewał głośniej, ale zazwyczaj tego nie robił. Jak widzicie na filmie "musze oszczędzać głos" mieliśmy tylko 50 dni do koncertów i nie chcieliśmy rozczarować i oszukać fanów. Druga część odpowiedzi jest zaskakująca. Po pierwsze, co ma wspólnego z pytaniem?, po drugie jak to oszukać fanów??? czyżby ponownie powiedział zbyt dużo?. Dla nas to ewidentne, że w momencie kłamstwa nawiązuje się do tematu, o którym w ogóle miało się nie mówić. Podświadoma reakcja. Zastanawia nas jeszcze jedno mianowicie te wspomniane 50 dni… hmm jeśli dobrze liczymy 3 tygodnie jakie według Pana Ortegi pozostały Michaelowi do koncertów, oczywiście od ostatniej próby to 21 dni także skąd muzykowi wzięło się raptem 50 ???..., powtórzył to dwukrotnie, więc o żadnym przejęzyczeniu nie może być mowy. Czy Panom tak ciężko było ustalić jedną wersję, jaką będą przekazywać mediom… najwyraźniej tak… -Co pomyślą fani po obejrzeniu tego filmu? Fani na pewno zauważą, że MJ był w dobrej formie, że był szczęśliwy i zdrowy. Bardzo chciał zrobić ten film...eee trasę koncertową no i kochał wszystkich. Miłość to, to co chciał wam wszystkim przekazać. No i mamy słowa, na które najbardziej czekałyśmy. To już druga osoba, która oficjalnie bez żadnych ogródek wyznaje nam, że od samego początku chodziło o film. Przypominamy, że pierwszą był Travis Payne. Wszystko zaczyna się kręcić w około wielkiej trójcy: Ortega, Payne i Bearden, których w niektórych momentach wspomaga jeszcze Randy Phillips. Nasza teoria zdaje się być coraz bardziej prawdopodobna…. Zainteresował nas jeszcze jeden, króciutki fragment z innego wywiadu z Beardenem. od 1:05 słowa „mam nadzieję, że nie będę miał przez to kłopotów” Kłopotów? A niby dlaczego?, bo opowiedział historyjkę o Michaelu?. Chyba nikt oprócz samego Michaela nie mógłby mieć mu tego za złe… zatem czego się boi? reakcji Michaela?, ale on przecież nie żyje… więc o co w ogóle chodzi?. Podsumowując Michael Bearden to kolejna osoba, która, chcąc uciszyć plotki wzbudziła jeszcze więcej podejrzeń, ale nas to już w ogóle nie zaskakuje. Niektóre wpadki są tak infantylne, i banalne, że łatwo przypuszczać, że nie są upubliczniane bezcelowo. Do wszechobecnego wychwalania i oczyszczania Michaela zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Rodzina, przyjaciele oraz mniej lub bliżej związani z Michaelem ludzie robią to non stop. Nie zapomniał o tym również Michael Bearden, który zaznaczył jak wielka była wrażliwość Michaela, jak bardzo chciał on troszczyć się o naszą planetę i o tym jak kochał dzieci. Przejdźmy do następnego wywiadu tym razem z, Travisem Paynem. Choreograf udzielił go w dniu oficjalnej premiery filmu „This is it” magazynowi kulturalnemu, „Buzzine”. Wywiad jest długi, dlatego też pozwoliłyśmy sobie wybrać najciekawsze fragmenty oraz zastosować tak zwaną analizę punktową. Travis to osoba, która najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę jest śmierć i wygląda na to, że nie potrafi opisać wszystkich smutnych i traumatycznych uczuć, jakie zawsze jej towarzyszą. No chyba, że po prostu umie dobrze grać…. 1) “The children see it today. Everybody is excited. Everybody is happy” – Dzieci dzisiaj oglądały film. Wszyscy są podekscytowani, wszyscy są szczęśliwi… Czy takimi słowami można opisać reakcję i odczucia rodziny w tym przypadku głównie małych dzieci, które na ekranie widziały swojego ojca, który zmarł zaledwie 3 miesiące wcześniej?. 2) Na pytanie dotyczące niektórych zmian w układach choreograficznych, Travis sprytnie wplótł w swoją odpowiedz następujące zdanie, które zbytnio nie pasowało do całego kontekstu ”That is part of his vocabulary, quite like an opera singer who doesn’t always need to hit the high notes — you warm up to those moments” To była część jego powtórek, prób…podobnie jak u śpiewaka operowego, który nie zawsze musi śpiewać wysokie nuty - przygotowując się do tego najważniejszego momentu. Czy to nie było lekkie tłumaczenie zmian w zachowaniu Michaela, które widzieliśmy w „This is it”? Wszyscy doskonale wiemy, że Michael zawsze dawał z siebie wszystko nawet na próbach. Dowodem niech będą nagrania pochodzące np. z prób z Neverlandu. Odsyłamy też do oficjalnej autobiografii Michaela „Moonwalk”, w której wielokrotnie mówił o tym, jak poważnie podchodzi do prób i jak zawsze jego taniec kształtuje rytm danej piosenki. 3) “Oftentimes, it’d be one or two people or a new guitarist, or he’s working with a different drummer, but this was everybody was different. The only person who’d been there was Jonathan Moffett because he was the drummer for 30 years and, of course, Kenny and myself. But everybody on stage with Michael was (Holley) and Darryl Phinnessee, two of his singers, returned. Other than that, the stage crew — the people, hanging the lights, everything, all different” Czasami z Michaelem współpracowało jeden lub dwóch nowych ludzi albo nowy gitarzysta, czasami też pracował z innym perkusista, ale w tym projekcie cala załoga była zupełnie nowa.. Wyjątkami byli JM (jego perkusista, z którym grał od 30 lat), oraz dwóch członków chórku: Dorian Holley i Darryl Phinnessee nie licząc oczywiście Kennego i mnie. Pozostali ludzie obecni z Michaelem na scenie byli inni. Ludzie pracujący przy oświetleniu, przy scenie itd. byli nowi. Dlaczego Mike postanowił współpracować z jak największą ilością ludzi, którzy go bliżej nie znali? Przyjmijmy na chwilę (oczywiście czysto teoretycznie), że w „This is it” oprócz Michaela był również sobowtór to może nowa ekipa była skompletowana po to, aby go nie rozpoznała?!. 4) Na pytanie o to jak chciałby, aby zapamiętano Michaela Travis odpowiedział następująco: Michael był bardzo dobrym i troskliwym człowiekiem, wrażliwym na krzywdę innych, oraz doskonałym ojcem. Przekazał na cele charytatywne bardzo dużą liczbę pieniędzy (rekord Guinessa). To nie wymaga chyba dłuższego komentarza, choreograf jest kolejną osobą starającą się oczyścić Michaela z wszystkich postawionych mu zarzutów oraz przedstawienia go za pomocą najlepszych cech, jakie posiadał. 5) “I hope that, after seeing the film, the audience will feel a sense of responsibility and accept the challenge of trying to affect some positive change on the planet, because ultimately, that was his main reason for returning to the stage.” Mam nadzieję, że po obejrzeniu filmu publiczność zrozumie sens i przekaz, jaki chciał dać ludziom Michael. Chodzi o odpowiedzialność i walkę, jaką wszyscy musimy podjąć by wprowadzić zmiany na naszej planecie. To właśnie było głównym powodem powrotu Michaela na co w tym fragmencie przykuwa uwagę to informacje dotyczące celu powrotu Michaela na scenę. Każdy wypowiadający się na ten temat, mówi zupełnie, co innego, podobnie jest z przesłaniem zawartym w filmie. Michael Bearden twierdzi, że jest nim MIŁOŚĆ, Travis natomiast uważa, że jest nim troska o planetę. Więc jaka jest ta prawdziwa teoria?. 6) Poniższy fragment, dał nam dużo do myślenia zupełnie nie wiemy, o co chodziło Travisowi, ale z pewnością nie wypowiedział niektórych słów przypadkowo. Opowiedział o tym, że MJ czasami dzwonił do niego w nocy, wtedy też razem dyskutowali o minionym dniu i o rzeczach, których mogliby jeszcze spróbować. Przytoczył również sformułowania jakich używali podczas tych rozmów "trzeba zrobić to czy tamto", bez większych, szczegółów. Pod koniec wypowiedzi jednak pada następujące zdanie: ”where’s that thing coming from?”, “It’s coming from Germany.” ,“When is it going to be here?”, “Okay. I need to see that thing.” Skąd to pochodzi? z Niemiec. Kiedy to będzie tutaj? ok. musze to zobaczyć…. O co właściwie chodziło???. Dlaczego Travis postanowił posłużyć się zaledwie jednym konkretnym przykładem a były to właśnie Niemcy? Czyżby kolejna subtelna wskazówka?. Pragniemy jeszcze przypomnieć, że dużo śladów prowadzi właśnie do tego kraju: wizyty członków rodziny (Joe, La Toya), cała afera z filmikami, nagranymi i emitowanymi przez niemiecką stację telewizyjną RTL, w których, to rzekomo Michael wychodzi z karetki. To jednak nie ostatnia ciekawostka, jaką można znaleźć w tym wywiadzie… na pytanie o to czy Michael bał się powrotu na scenę, Travis po dosyć wyczerpującej odpowiedzi, która brzmiała następująco: „Powiem ci dokładnie to, co on mi powiedział. Także odświeżyliśmy niektóre układy choreograficzne i on pracował nad wokalami, których od niego wymagano, ale kiedy zapytałem go po prostu: "stresujesz sie?" on odpowiedział: "nie" chciałem się upewnić "naprawdę?" on powtórzył: "nie, jeśli zaczynasz sie denerwować to panika sie rozprzestrzenia w całym obozie, wtedy masz całą armię zestresowanych żołnierzy, nie wygrasz w ten sposób wojny". Miał rację, dlatego też powiedziałem: "ok., więc nie denerwujemy się, bierzemy sie do pracy. Od którego momentu chcesz zacząć?". Zawsze mówił coś mądrego np.: "nie denerwuję się, nie ma na to czasu, to strata energii. Musisz stawić temu czoła. Jeżeli jesteś niepewny nigdy nigdzie nie zajdziesz" To ma dla mnie sens, bo kiedy byliśmy młodsi dużo łatwiej było robić te rzeczy, było mniej strachu i wahania, nie planowało się tyle. Po prostu się to robiło… Michael taki właśnie jest trochę wścibski i figlarny” , całkowicie zmienił temat i zaczął kolejną dziwną opowieść: "He was going through my bag one day and found a cut – it was open so it invited his eyes. I had a copy of The Secret DVD in my bag, and he goes, “What do you know about this?” I go, “Well, I’ve learned about it for about two years so I keep it with me, and if I get stressed out, I’ll pop it in and listen to it.” And he was like, “I’ve known about this for a long time,” and I was like, “I figured you did,” and he goes, “Yeah. Thoughts become things, don’t they?” and I was like, “Yes, they do.” Jak sami widzicie ta druga część to zupełnie pozbawiona sensu historyjka (w ogóle nie pasująca do kontekstu) opowiada o tym, że Travis rozmawiał z Michaelem o DVD, które zawsze miał przy sobie. Podobno film ten poprawiał mu humor. Któregoś razu Michael znalazł płytę i powiedział, że zawsze wiedział o tym, że Travis nosi ze sobą to dvd. Wydaje nam się, że jedynym zamysłem przytoczenia tej historii było zacytowanie jednego zdania, które wygłosił sam Mike: „Thoughts become things, don’t they?” co, znaczy "myśli stają sie rzeczami, czyż nie?". W rozwinięciu pewnie brzmiałoby to, że czasami najdziwniejsze i najbardziej nierealne rzeczy mogą stać się rzeczywistością. Może chodziło o naszą wiarę w to, że Michel żyje… na razie dla większości jest ona głupia i nierealna, ale co będzie potem…. 7) “I think Michael Jackson has created a language and a style all his own. Like the greats that have come before him, like Bob Fosse and Baryshnikov who he admired so much, I think he’s contributed immense amounts to dance over the years, and I think he will continue to.” Myślę, że MJ stworzył swój własny język i styl. Podobnie jak wielcy, którzy byli przed nim jak Bob Fosse i Baryshnikov, których tak bardzo podziwiał, myślę, że przez te wszystkie lata Michael wniósł ogromnie dużo do wielu technik tańca i według mnie, nadal będzie to robił. Ostatnie słowa są dwuznaczne, czy chodziło o to, że ludzie będą czerpać inspirację z tego co pozostawił po sobie Michael, czy może jednak o to co Michael pokaże jeszcze po swoim powrocie?. We will see…. Cóż reasumując, analiza ta potwierdziła nam, że każdy z ludzi pracujących przy filmie, „This is it” ma różne wersje, co do terminów prób, przesłania, i najważniejszych przekazów. Nie wygląda nam to na nieporozumienie, ale ocenę pozostawiamy wam. To be continued…. Naukowcy z Indii postanowili sprawdzić, jak Michael Jackson wykonał pamiętny układ choreograficzny z klipie "Smooth Criminal" Chociaż Michael Jackson był doskonale rozciągnięty, nawet on nie był w stanie wykonać takiego manewru bez pomocy Jego zespół wymyślił specjalny but, który przyczepiał tancerza do podłoża Badacze odradzają więc powtarzanie manewru bez właściwego przygotowania Muzyczne osiągnięcia Michaela Jacksona są imponujące. Do dziś jest najbardziej uhonorowywanym artystą w historii; pierwszym, który wygrał osiem nagród Grammy w ciągu jednego wieczora; pierwszym, który sprzedał ponad milion cyfrowych utworów w jeden tydzień. Jego wpływ na taniec jest równie znaczący. Fani na całym świecie próbują naśladować "księżycowy chód" czy pamiętny ruch z piosenki "Smooth Criminal", kiedy Jackson przechyla się pod kątem 45 stopni, po czym prostuje się, cały czas trzymając stopy płasko na podłożu. – Fizycznie to nie jest możliwe – tłumaczy w rozmowie z CNN neurochirurg Nishant Yagnick z Podyplomowego Instytutu Edukacji Medycznej i Badań w Chandigarh w Indiach. – On oszukiwał grawitację – dodaje. – Możemy pochylić się maksymalnie 25-30 stopni. Potem upadniemy na twarz – wyjaśnia jego kolega dr Manjul Tripathi. – Próbowałem to zrobić i upadłem – mówi. Naukowcy wraz z Sandeepem Mohindrą postanowili sprawdzić, jak Michael Jackson tego dokonał. Efektem badania jest artykuł "W jaki sposób Michael Jackson rzucił wyzwanie naszemu rozumieniu biomechaniki kręgosłupa?", który panowie opublikowali w czasopiśmie naukowym "Journal of Neurosurgery". Co ustalili naukowcy? Kiedy człowiek pochyla się do przodu z wyprostowanymi plecami, mięśnie kręgosłupa, które biegną równolegle do naszych kręgów, "działają jak kable" i podtrzymują ciało. W momencie, kiedy środek ciężkości przesuwa się na kostki nóg, siła odpowiedzialna za podtrzymanie ciała przenosi się na łydkę i ścięgno Achillesa, które nie są do tego przeznaczone. – To pozwala na bardzo ograniczony stopień wychylenia się do przodu i zachowanie równowagi, chyba że jesteś Michaelem Jacksonem – wyjaśniają naukowcy. Chociaż Michael Jackson był doskonale rozciągnięty, nawet on nie był w stanie wykonać takiego manewru bez pomocy. Wtedy jego zespół wymyślił specjalny but. Opatentowane 26 października 1993 roku buty posiadały w obcasach specjalny zaczep, który przyczepiał tancerza do podłoża. Zaczep uruchamiany był za pomocą przesunięcia stopy tancerza w bucie do przodu. Ale to nie wszystko… – Normalni ludzie, nawet z butami, prawdopodobnie nie mogliby tego zrobić. Potrzeba dużej ilości ćwiczeń, aby rozwinąć odpowiednie mięśnie tułowia i brzucha, aby uzyskać taką siłę, by tego dokonać – przekonuje Yagnick. Kiedy Michael Jackson po raz pierwszy zademonstrował swój popisowy numer, fani nie mieli więc pojęcia, że sekret tkwi nie tylko w odpowiednim treningu, ale i w butach. Naukowcy odradzają więc powtarzanie manewru bez właściwego przygotowania. Przekonują, że grozi to poważnymi urazami. Ma zaledwie 22-lata, a całe Hollywood zachwyca się jego umiejętnościami. Tyler Henry odwiedza domy największych gwiazd, by pomóc im się skontaktować ze zmarłymi bliskimi. W rozmowie z WP opowiedział o tym, jak komunikował się z królem Materiały prasoweMichał Dziedzic, Wirtualna Polska: Masz niezwykłe umiejętności, jak na swój wiek. Kiedy odkryłeś swój dar?Tyler Henry: Miałem 10 lat kiedy przekonałem się o tym, że jestem jasnowidzem. Widziałem bardzo niepokojące obrazy związane z moją babcią. Tak jakbym widział jej śmierć, to było bardzo silne. Pobiegłem do mamy, żeby jej o tym powiedzieć i zaraz po tym zadzwonił telefon ze szpitala. Okazało się, że babcia umarła. Wtedy jeszcze rodzice myśleli, że to tylko jeden taki przypadek, ale z czasem zaczęło się to zdarzać stwierdziłeś, że chcesz być medium celebrytów? Słyszałem, że nie byłeś szczególnie zainteresowany show biznesemRzeczywiście ne byłem jakoś wyjątkowo zainteresowany show biznesem, ale skontaktował się ze mną reżyser z Hollywood I zaproponował zrobienie programu “Medium z Hollywood”. Zgodziłem się. Materiały prasowe Źródło: Materiały prasoweWiele osób twierdzi, że jesteś oszustem bo o życiu prywatnym celebrytów i ich rodzin możesz dowiedzieć się z takie reakcje, bo ten świat jest pełen oszustów. Nie dziwie się więc ludziom, którzy podchodzą do tego sceptycznie. Ale jadąc na nagranie programu nigdy nie wiem z kim będę rozmawiał. To jedna z ważnych zasad. Muszę mieć czysty, otwarty umysł. Później przyjeżdżam pod drzwi gwiazdy i czasem jestem w szoku. W najnowszym sezonie odwiedziłem np. La Toyę Jackson. Wyczułem obecność jej brata Michaela Jacksona. Otrzymałem od niego bardzo ciepłą energię. Uspokoiłem La Toyę, że odszedł pełen spokoju. Bo była o to się z Kris Jenner. Dlaczego nie poczułeś żadnej energii od Roba Kardashiana, jej byłego męża? Był ważną osobą w jej zależy też od tego, kto będzie chciał się ze mną skontaktować. Nie zawsze jest to najbardziej oczywista osoba. W przypadku Kris był to ojciec Catylin czas słyszysz wiadomości od zmarłych?Tak, cały czas doświadczam jakiś bodźców, ale to kwestia tego, jak bardzo skupiam się na tych przekazach. Gdy jestem u gwiazd otwieram się całkowicie na nowe przekazy. Gdy idę ulicą staram się nie generować takiej energii. Ale to nie jest praca, w której wychodzę z biura o 17, biorę płaszcz i mogę o niej nie myśleć (śmiech).To musi być męczące. Czujesz, że to błogosławieństwo czy przekleństwo?Bycie medium bywa wyczerpujące, ale na szczęście nie miałem żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Czasem ludzie po sesji ze mną czują pewien rodzaj katharsis. Są wzruszeni tym, co ich bliscy chcą przez mnie przekazać. Zdarza się, że zmarli naprowadzają mnie na pozornie banalną rzecz, np. zabawkę, która dla ich bliskich miała szczególną sentymentalną wartość. Opisuje im to, a oni są oniemieli. -Skąd wiedziałeś, że to dla nas takie ważne? – pytają. W takich momentach wiem, że to sezon programu "Tyler Henry – Medium z Hollywood" można zobaczyć na antenie telewizji E!. W najnowszej odsłonie show gośćmi będą Megan Fox, Lucy Hale, Selma Blair i Chad Michael jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści. "Dostałem obrączkę - pierścionek z brylantów. Lubiłem biżuterię, a on nagradzał mnie nią za seks. Mówił, że na prezent muszę sobie zasłużyć" – opowiada 40-letni dziś James Safechuck w filmie "Leaving Neverland", który od dnia premiery jest na ustach całego świata. Zaczyna się od radosnych ujęć z planu reklamówki Pepsi z udziałem Michaela Jacksona i 9-letniego Jamesa Safechucka, jednego z dwóch głównych bohaterów filmu (obok Wade'a Robsona). Dwaj dorośli dziś mężczyźni, zdawać by się mogło, z rozrzewnieniem wspominają okoliczności, w jakich poznali "króla popu". Mówią o swojej fascynacji nim i przyjaźni, jaką ich obdarzał. Przez pierwsze 30 minut czterogodzinnego, dwuczęściowego dokumentu możemy ulec złudzeniu, że trafiliśmy do bajkowej krainy. James i Wade opowiadają o fantastycznej zabawie w legendarnym Neverlandzie, o dobroci i wyrozumiałości Jacksona, który sprawiał, że czuli się kimś nadzwyczajnym."Dziś już nie ma takich gwiazd" – ubolewa 40-letni James, obecnie programista komputerowy, wspominając szaleństwo, jakie towarzyszyło trasie koncertowej albumu "Bad", w którą zabrał go Jackson. – Uwielbiałem go, stanowił centrum mojego świata, wciąż zapewniał, jak jestem dla niego ważny i filmu "Leaving Neverland" Dana Reeda / Wideo: HBO – Michael Jackson był najmilszym, najbardziej kochającym człowiekiem, jakiego znałem. Bardzo pomógł mi z moją karierą i twórczością – wyznaje w filmie 36-letni Wade Robson, znany potem dodaje: – Wykorzystywał mnie także seksualnie przez siedem lat, od 7. do 14. roku tym zdaniu wprost z bajki wpadamy do koszmaru, w którym pozostaniemy już do cztery lata starszy od Wade'a, przez to samo przeszedł ciut wcześniej. Można oczywiście ich wyznaniom nie wierzyć, bo zbyt długo milczeli. W dodatku Wade w 2004 roku podczas procesu oskarżonego o molestowanie Jacksona zapewniał o niewinności gwiazdora. Dlaczego więc teraz wysuwają oskarżenia?"Chodzi o to, że poczucie wstydu i winy w takich sytuacjach jest nie do zniesienia. Skrzywdzone dziecko samo nie jest w stanie go przełamać nawet po wielu latach, zdarza się, że do końca życia" – wyjaśnia na łamach "The Independent" znana psycholożka sądowa Nadia już jako dorośli przeżyli załamania nerwowe, a potem przeszli wieloletnią terapię, która pomogła im uwolnić się od tych uczuć. Obaj również zostali ojcami i to był, jak mówią, najsilniejszy impuls, który zdecydował o wniesieniu oskarżeń. Obaj zrobili to w 2013 roku. Oburzenie obrońców Jacksona wywołał zwłaszcza pozew Robsona, opiewający na sumę 1,2 miliarda (to nie przejęzyczenie!) dolarów. "Długotrwała trauma seksualna i manipulacja psychiką ofiary uniemożliwiły wcześniejsze złożenie roszczenia. Pan Robson czuł się, jak gdyby był fizycznie uwięziony" – napisał jego prawnik w pozwie. Nie jest znana treść zarzutów Safechucka. Oba pozwy odrzucono, zasłaniając się wtedy Dan Reed - reżyser nagrodzonej BAFTA "Bitwy o Haiti" - po zapoznaniu się z sądową dokumentacją zdecydował się nakręcić film, w którym oddał głos oskarżającym i zarazem ofiarom Jacksona. Nie ma w tym przekazie drugiej strony, która kontrowałaby ich wypowiedzi (co natychmiast wytknęła filmowi wierna armia "króla popu"), a Reed nie stawia się w roli dziennikarza śledczego. "Rodzina Jacksona ma gigantyczny interes w rozmazywaniu historii tych dwóch młodych mężczyzn i dyskredytowaniu ich, nie widziałem więc sensu" – tłumaczy. Jest absolutnie przekonany, że Robson i Safechuck mówią prawdę, a świat powinien poznać ich historie. Jest też pewny, że film sprowokuje do ujawnienia się inne ofiary wiadomo, jakich kwot odszkodowania żądają Robson i Safechuck od spadkobierców Jacksona. Żadne sumy nie padają ani w filmie, ani w setkach wywiadów, jakich udzielili od premiery. Wiadomo natomiast, że jeszcze przed emisją dokumentu rodzina Jacksona zagroziła stacji HBO pozwem na sumę 100 milionów dolarów. Po emisji prawnik rodziny oświadczył, że pozew trafił do w krainie JacksonaAustralijczyk Wade Robson był fanem piosenkarza od wczesnego dzieciństwa. Jako 5-latek dostał od mamy kasetę o kulisach powstawania słynnego teledysku do piosenki Jacksona "Thriller". Oszalał na jej punkcie. Całymi dniami tańczył, naśladując ruchy Michaela. Na ścianach pojawiły się plakaty piosenkarza. "Budziłem się i zasypiałem w krainie Jacksona" – wspomina. Koleżanki poradziły mamie, by zrobiła coś z talentem syna. Tak się złożyło, że w ramach trasy promującej album "Bad" do Australii zawitał sam Michael Jackson. Zorganizowano konkurs taneczny dla dzieci, w którym nagrodą było spotkanie z idolem, a potem wizyta na jego ranczo najmłodszy uczestnik konkursu, zatańczył tak, że ludzie zwariowali. Krzyczeli i bili brawo. "Chcę wyjść stąd żywy, więc ogłaszam, że wygrał Wade Robson" – wykrzyczał główny juror. Ktoś z ekipy Jacksona zrobił wywiad z chłopcem. Rezolutny blondynek – w wielkim czarnym kapeluszu, w kostiumie imitującym sceniczny strój piosenkarza – mówił, że jego marzeniem jest zobaczyć z bliska, jak gwiazdor tylko zobaczył, ale również zatańczył z nim wspólnie na scenie. – Byłem jak we śnie. Każdy kontakt wzrokowy był dla mnie jak rażenie piorunem – wspomina. Piosenkarz zaprosił go wraz z mamą do swojego apartamentu, gdzie montował teledysk do "Moonwalker". - To było wręcz niewyobrażalne dla 5-latka! Czułem się namaszczony – wyznaje była obiecana podróż z Australii do Neverlandu z liczną rodziną. Jackson za każdym razem wkładał sporo wysiłku w układanie relacji z rodzinami "upatrzonych" chłopców. Scenariusz zbliżania się do dzieci i ich matek (one są zresztą osobnymi bohaterkami filmu) zwykle wyglądał podobnie i został szczegółowo pokazany. Drogie prezenty, odwiedziny gwiazdora w ich "zwykłych" domach, telefony Jacksona do chłopców i opowieści o samotności wielkiej Wade Robson tańczy "Moonwalk" Jacksona / Źródło: HBO Wade miał 7 lat, kiedy Jackson przekonał jego rodziców, że chłopiec poczuje się swobodniej, jeśli zostanie na ranczu tylko z nim. Rodzinie zafundował wycieczkę nad Niagarę. Po ich wyjeździe od razu zaczęło się molestowanie. Obaj mężczyźni – na wyraźne życzenie reżysera – zawstydzeni opisują je z detalami. Porażającymi – dodajmy. Na pytanie, czy były one w filmie niezbędne, Reed odpowiada: "Tak. Michael twierdził, że jego relacje z dziećmi są niewinne – przytulanie przed snem itp. Tymczasem to nie było 'trochę niewłaściwe dotykanie', ale regularny seks i dlatego potrzebowaliśmy bardzo obrazowych opisów, aby nie zostawiać ludzi z wątpliwościami".Wade mówi, że molestowanie zaczęło się natychmiast w dniu wyjazdu rodziny. 7-latek nie wiedział, co robi Michael, ale czuł, że to ich do siebie zbliża. Wszystko wyglądało tak samo, jak w opisach pozostałych chłopców, którzy potem oskarżyli Jacksona. Michael, patrząc na niego skulonego w rogu łóżka, bez bielizny masturbował się, z czasem doszedł seks oralny z 7-latkiem. Wade mówi, że czuł się jak na wystawie. "Połączył nas Bóg – tłumaczył mu Jackson – Jesteśmy dwiema połówkami jednej duszy. To jest miłość". I ostrzegał, by nie mówił o tym mamie, bo "wszystkie kobiety są złe" i nie rozumieją prawdziwych uczuć. Podkreślał, że gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział, obaj poszliby do więzienia. Potem seks był już każdej nocy, nawet gdy mama spała niedaleko.– Wyczekiwałem tych kontaktów seksualnych, choć ich nie lubiłem – wspomina Wade. – Wiedziałem, że są dowodem na to, że Michael mnie kocha. Pewnej nocy pokazał mi film pornograficzny heteroseksualnej pary. Lubił porno. Też chciałem je polubić, ale mną wstrząsnęło. Czułem ciężar w żołądku, nerwowość... Miałem tylko siedem mężczyzn wywołują szok, uczucie przerażenia. Chwilami łzy wściekłości, jakie budzi świadomość krzywdy wyrządzanej dzieciom. Nie da się ich słuchać bez robienia przerw na wzięcie głębokiego oddechu. I choć Reed nie epatuje żadnym porno, nie widzimy zdjęć czy filmów znalezionych w posiadłości Michaela, a "tylko" słuchamy relacji, odwracamy wzrok od ekranu, jak gdyby miało to uczynić wyznania mniej choć przeraża to, co Jackson robił chłopcom, jeszcze gorsze było manipulowanie nimi, a potem demolowanie ich psychiki – budowanie tak bliskich więzi, uzależnianie ich od siebie, izolowanie od rodzin, a potem porzucanie dla nowych wybrańców. Dan Reed tłumaczy: "Jackson rozumiał tak zwaną dynamikę rodziny. Kiedy uwiódł małego chłopca, musiał instynktowne wyczuwać, jakie braki występują w danej rodzinie i czego chłopcom brakuje najbardziej". Drogie zabawki i Neverland z własnym lunaparkiem, indiańską wioską, z zoo, salonem gier – to był magnes, jakim nie dysponował nikt poza Jacksonem. Trudno się dziwić, że chłopcy nie chcieli stamtąd wyjeżdżać. Ale nieustanne zapewnienia o uczuciu, jakim darzy "przyjaciela" wielki Michael, o tym, że jest dla niego najważniejszy, i potem zniknięcie bez zapowiedzi z jego życia to było okrucieństwo".Obaj mężczyźni - James i Wade - mówią, jak ciężko przeżyli porzucenie. Obaj też przyznają, że Jackson był dla nich Bogiem i jego niespodziewane zniknięcie z ich życia było niczym koniec o niewinności Jacksona armia jego obrońców od premiery filmu robi wszystko, by zdyskredytować obie ofiary. Teorie spiskowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Dotyczą głównie Wade'a, który, ich zdaniem - po pierwsze: zaczął oskarżać Michaela, choć dotąd go bronił, bo dostał za to kupę kasy od HBO (za udział w filmie nie zapłacono żadnemu z mężczyzn), po drugie: jak nie dla kasy, to z powodu zemsty, bo nie zatrudniono go w ramach trasy "Michael Jackson: ONE" Cirque du Soleil", na co gabinetu Jacksona sporo mówi o właścicielu / Źródło: Jason Mitchell/BuzzFoto/FilmMagic Mama niczego nie podejrzewaReżyser podkreśla, że Jackson, który zachowywał się publicznie jak niewinne dziecko, mógł nieco uśpić rodzicielską czujność. "Nieco" nie znaczy na tyle, żeby kłaść synów z nim do jednego łóżka. Ile kobiet gotowych jest uznać za normalne spanie we wspólnym łóżku 7- czy 10-latka z 35-letnim mężczyzną? To pytanie powraca jak bumerang podczas czterogodzinnego seansu. Jak to możliwe, by matki nie wiedziały, a może nie chciały wiedzieć o chorych relacjach łączących ich synów z Jacksonem? Musiały mieć choćby podejrzenia, choć dziś zapewniają, że nawet nie przemknęło im przez myśl to, co działo się za drzwiami sypialni. Przymykały oczy nawet na fakt, że te drzwi były zawsze zamknięte na w jaki panie Joy Robson i Stephanie Safechuck opowiadają nawet teraz o relacjach z Jacksonem, również budzi zdumienie. Z błogim uśmiechem podkreślają, jak wspaniałe były wspólne wyprawy z piosenkarzem, ilu sławnych ludzi im przedstawiał (Sean Connery, Harrison Ford), jak gdyby nie mówiły o mężczyźnie, który regularnie wymuszał seks na ich dzieciach. Można się domyślać, że Jackson najchętniej wybierał nowego "przyjaciela" w rodzinach średnio sytuowanych, z matkami, którym mogły imponować jego blichtr i sława."Był dla mnie jak syn – wspomina matka Jamesa – zresztą kazał się tak nazywać, gdy przyjeżdżał do naszego zwyczajnego, małego domu. Myślałam wtedy o tym, jakie mieliśmy szczęście, że zechciał być naszym przyjacielem. On, który latał pierwszą klasą, miał limuzynę czekającą na lotnisku. To było niesamowite!". Przyznaje, że Jackson pożyczył im na symboliczny procent pieniądze na dom, a potem ten dług umorzył."Nie rozumiem, jak rodzic może tak uprzejmie mówić o mężczyźnie, którego oskarża się o gwałt na jego dziecku. Adekwatnym uczuciem w tych okolicznościach jest raczej nienawiść" – komentują na forach podobną nostalgią o Michaelu opowiada pani Robson. W głosie obu matek trudno wyczuć pretensje pod adresem gwiazdora. Co prawda twierdzą, że czują się współwinne krzywd synów, ale wspominają go rozpromienione. "Pożycz mi na miesiąc Wade'a, bo tak tęsknię, gdy was nie ma" – miał zwrócić się kiedyś do niej Jackson. Na szczęście to żądanie pani Robson uznała za filmie "Leaving Neverland" Joy Robson naiwnie tłumaczy, że była przekonana, iż syn o wszystkim jej mówi, a już na pewno o tym, że ktoś go krzywdzi. Tyle tylko, że zdaniem Nadii Wager "7-letnie dziecko nie ma pojęcia o tym, iż zmuszanie go do czynności seksualnych to coś złego, dlatego milczy". Z wiekiem zaś uczuciem dominującym staje się wstyd. Potwierdzają to zresztą obaj bohaterowie filmu Robson za związek - trudno użyć innego słowa - syna z Jacksonem zapłaciła znacznie wyższą cenę niż mama Jamesa. Zostawiła w Australii męża i z Wade'em oraz z córką przeprowadziła się do Los Angeles. Gdy dotarła do Ameryki, Wade przeżył szok, bowiem Michael miał już u boku nowego towarzysza (był nim Jordan Chandler, którego ojciec oskarżył piosenkarza o molestowanie syna w 1993 roku). Co prawda ich znajomość trwała jeszcze wiele lat, a Jackson pomógł Wade'owi w karierze choreografa, jednak chłopiec poczuł się i oszukany, i zdradzony. Jackson miał zwyczaj porzucać swoje ofiary, gdy wchodziły w okres dojrzewania, i wymieniać je na lata później ojciec Wade'a przeszedł załamanie nerwowe, nie mogąc pogodzić się z rozpadem rodziny, i popełnił Safechuck ćwiczy układ taneczny / Źródło: HBO Chłopiec z reklamyJames Safechuck, gdy poznał Jacksona na planie reklamy napoju, był sporo starszy od Wade'a – miał 9 lat. Piękny chłopczyk o twarzy aniołka, nieśmiały i delikatny, zrobił tak duże wrażenie na Michaelu, że wkrótce w domu państwa Safechucków pojawiła się, ku ich zdziwieniu, ekipa filmowa Jacksona, która zrobiła z nim wywiad i poprosiła, by zatańczył. "Dziś wydaje mi się, że był to swoisty casting, po którym Michael wybierał sobie 'przyjaciela'" - mówi otrzymał zaproszenie do Neverlandu, miał już 10 lat. Przeszedł przez to samo, co Wade i także uległ czarowi króla popu, choć wcześniej nie był jego fanem. Również był dla Michaela "specjalny" i jak każde dziecko chciał słyszeć takie słowa. "Czułem się jak z kumplem, tyle że z bardzo sławnym, którego wszyscy mi zazdrościli" – wspomina. Wspólne wycieczki, trasy koncertowe i wspólny występ taneczny - czyli wedle znanego już schematu. Z czasem Michael zaczął nalegać też, by chłopiec mógł z nim sypiać w jednym pokoju. Mamie wydawało się to jednak na początku nieodpowiednie, więc się nie czasem w szczerość "przyjacielskich" uczuć Jacksona uwierzyli oboje rodzice, uznając, że we wspólnym spaniu Jacksona i 10-latka faktycznie nie ma nic zdrożnego. - Ufaliśmy Michaelowi – wyjaśnia z uśmiechem mama, a speszony James wyznaje: "Byliśmy w sobie tak jakby zakochani. Kiedy nie byłem z nim, to myślałem o nim. Byliśmy jak małżeństwo. Wzięliśmy ślub w jego sypialni, przyrzekliśmy sobie miłość i wierność. Dostałem wtedy obrączkę - pierścionek z brylantów. Lubiłem biżuterię, a on nagradzał mnie nią za seks. Mówił, że na prezent muszę sobie zasłużyć. Wciąż nie mogę otrząsnąć się z poczucia winy" – dodaje. Gdy pokazuje pierścionek, nie jest w stanie ukryć drżenia rąk. "Jako wykorzystał 24 dzieci" - donosił wiarygodny zwykle tygodnik "People" / Źródło: Ale najpierw był wstęp do molestowania. "Michael powiedział, że nauczy mnie czegoś, co robią wszyscy, i co mi się spodoba. Pokazał mi, co mam robić. Pamiętam, że aż spuchł mi członek, tak go wtedy wymęczyłem. Potem musiałem go moczyć w ciepłej wodzie". Wkrótce przyszły nowe elementy nauki seksu. "Lubił, jak się schylałem i wypinałem pośladki. Wtedy się masturbował aż do orgazmu". Po wyznaniu, że to dowód miłości, także James został pouczony, że nie może o tym nikomu powiedzieć, bo obaj trafią do więzienia. Ciąg dalszy pokrywa się z doświadczeniami Wade'a, choć Jamesowi gwiazdor wyznawał, że jest pierwszym chłopcem, z którym uprawia seks, bo "tak go kocha".Jednocześnie gwiazdor dbał o zachowanie pozorów. "Powiedz Jamesowi, by nie trzymał mnie za rękę, gdy gdzieś idziemy, bo ludzie będą myśleli głupie rzeczy. Nic się nie dzieje, ale znasz ludzi" – tłumaczył mamie chłopca. Jeśli wierzyć Jacksonowi, to specjalnie z myślą o Jamesie kupił Neverland. Wraz z jego mamą oglądał posiadłość w folderach reklamowych. Po latach piosenkarz zaczął tytułować się "Piotrusiem Panem" i twierdził, że kupił Neverland dla siebie. Dziś, wiedząc o poczynaniach Jacksona, możemy założyć, że mogła być wabikiem na dzieci, które faktycznie do niej lgnęły jak pszczoły do miodu. Spełniła swoją wspomina też, że nawet gdy ich kontakty się rozluźniły, Michael próbował kierować jego edukacją. Przekonał na przykład rodziców chłopca, że... Jamesowi szkoła nie jest do niczego potrzebna. "Wszystko, czego potrzebujesz, to ja. Będziesz drugim Spielbergiem" - tłumaczył i sam chciał go uczyć. "Chodziło o kompletne uzależnienie mnie od sobie" - mówi James. Gdy na firmamencie jaśniały już nowe "odkrycia" Jacksona, chłopiec wrócił do dawnych zajęć, a potem zdał z wyróżnieniem na studia Jamesa okazał się święcący wtedy triumfy w "Kevinie samym w domu" Macaulay Culkin. Ten do dziś jednak twierdzi, że nigdy nie miał żadnych kontaktów seksualnych z Jacksonem i nie był przez niego molestowany. Pracownicy Neverlandu wielokrotnie natykali się jednak na nich obu w sytuacjach jednoznacznie wskazujących na intymne relacje, identyczne jak w przypadku pozostałych Michael JacksonPierwsze poważne ostrzeżenie pojawiło się w 1993 roku. Rodzice Jordana Chandlera (tego, który zastąpił Wade'a) pozwali Jacksona do sądu pod zarzutem molestowania seksualnego ich 13-letniego syna. Jego ojciec, Evan Chandler, dentysta hollywoodzkich gwiazd, wyciągnął od syna informacje, iż doszło pomiędzy nim a artystą do aktów intymnych - pocałunków, masturbacji i seksu oralnego. Dobrze znany Wade'owi i Jamesowi stały "zestaw" seksualnych przyjemności Jacksona, których szukał u dzieci, w końcu wyszedł na jaw. Jordan powtórzył to policji i i Wade doskonale wiedzieli, że zarzuty są prawdziwe, ale pomni ostrzeżeń Michaela, dodatkowo przeszkoleni przez jego adwokatów, kłamali w żywe oczy policji i sądowi. 11- i 15-letni świadek byli szczęśliwi, że znów mogą się przydać Jacksonowi, co dziś przyznają. Dopiero wtedy matki chłopców wpadły na pomysł, by zapytać synów, czy na pewno nie dochodziło do niczego między nimi a piosenkarzem. Synowie żarliwie zaprzeczyli i na tym się skończyło. Ciekawe, że właśnie wtedy Jackson umorzył rodzinie Jamesa wspomniany dług zaciągnięty na nowy dom. Ale ojciec Jordana nie odpuszczał: syn zdradził mu szczegóły dotyczące zmian skórnych piosenkarza na genitaliach, spowodowanych bielactwem. I opisał z detalami. Wszystko się zgadzało, jak stwierdzili biegli dotąd ludziom z otoczenia piosenkarza rozwiązały się usta. Dawni pracownicy potwierdzili, że Michael sypia z dziećmi i że widywali nagich chłopców na ranczo. Wśród nich była dawna pokojówka Jacksona, Blanca Franci, zwana "Personal Maid", jako jedyna mająca dostęp do jego sypialni. Wyznała, że nakryła swojego 12-letniego wtedy syna w ciemnym pokoju z Jacksonem pod śpiworem. Jason Franci przyznał, że pan Jackson "uczył go masturbacji i łaskotał". Sprawa nie trafiła jednak do sądu, bo piosenkarz zapłacił Franci 2 miliony dolarów za właśnie wtedy siostra Michaela La Toya Jackson udzieliła wywiadu stacji MTV, w którym przyznała, że jej brat jest pedofilem i choć go kocha, nie może patrzeć na krzywdę niewinnych dzieci. La Toya wyznała też, że wielokrotnie widziała, jak brat wręcza czeki na ogromne kwoty za milczenie rodzinom chłopców. I gdy już wydawało się, że prawo dopadnie Jacksona, rodzina Jordana zdecydowała się pójść na ugodę i przyjąć - bagatela - 23 miliony dolarów. Sprawę zamknięto poza sądem. La Toya także wycofała wcześniejsze zarzuty. Prawnicy Jacksona oświadczyli, że postanowili zapłacić, by zakończyć sprawę "z uwagi na kłopoty zdrowotne Michaela".Jackson - który przed laty wyznał Jamesowi, że kiedyś będzie musiał się ożenić, ale "to będzie lipny ślub, na pokaz" - poślubił Lisę Marie Presley. Dla obojga był to wizerunkowy deal, a związek rozpadł się po dwóch latach. Upiekło mu się, więc nie zmienił stylu życia. Wade przyznaje, że dzień po zamknięciu sprawy spędził u niego noc. Przez jakiś czas 12-latek znów był ulubieńcem króla. Jego mama udzielała wywiadów na prawo i lewo, zapewniając, że Jackson jest niewinny, bo jej syn od lat nocuje z nim w łóżku i nic się nie Chandler zapadł się pod ziemię. Zerwał kontakty z rodzicami, nikt o nim nie słyszał. Dan Reed, pracując nad "Leaving Neverand", próbował na potrzeby filmu z nim się skontaktować. Nie trafił jednak nawet na jego ślad. Znajomi twierdzą, że Jordan zmienił tożsamość i mieszka w Nowym uwiedzionych i 200 mln dolarów?Drugie ostrzeżenie, tym razem poważniejsze, dopadło Jacksona w 2003 roku. Wcześniej dziennikarz BBC Martin Bashir przeprowadził z nim serię wywiadów, które zebrał w dokumencie "Living with Michael Jackson". Pytał o nowego przyjaciela piosenkarza, młodego Gavina Arvizo. Znany z działalności charytatywnej gwiazdor pomógł choremu na raka 12-latkowi finansowo i psychicznie. Chłopiec pokonał chorobę i zaczął mu towarzyszyć. W filmie artysta mówi: "Chłopcy lubią być dotykani. Ostatnio śpię z 12-letnim Gavinem chorym na raka. Nie ma nic piękniejszego niż dzielenie łóżka z dziećmi". Pytany przez Bashira, czy to normalne, przyznał: "Spanie z chłopcami jest słodkie. Dostaję od nich to samo, co im daję. Moja bliskość z Gavinem w łóżku była jednym z elementów jego wyzdrowienia".Po tych wyznaniach Gavin został przesłuchany, a ranczo Neverland przeszukane. Oskarżenie dysponowało zeznaniami wielu świadków i dowodami winy. Była wśród nich kolekcja kaset z hard porno, kilkanaście tysięcy zdjęć gwiazdora z małymi chłopcami i używana bielizna dziecięca. Wśród świadków była zwolniona gosposia piosenkarza, która przyznała, że nieustannie wyławiała z jacuzzi bieliznę chłopców, a w sypialni wszędzie stały pudełka z wazeliną. Mówiła też, że była zastraszana, a ochroniarze Jacksona grozili jej, że jeśli opowie, co widziała, "poderżną jej gardło". Niebawem ukazał się artykuł w tygodniku "People". Napisano w nim, że według świadków, do których dotarło FBI, Jackson uwiódł w sumie 24 małoletnich chłopców, a za ich milczenie miał zapłacić 200 milionów Jackson z dziecięcymi fanami - w środku mały Wade Robson / Źródło: HBO Proces ruszył w 2005 roku. Gavin opowiedział, co działo się w sypialni Michaela. Po raz kolejny Jackson został oskarżony o molestowanie nieletniego chłopca. Zarzuty pokrywały się z tym, o czym w filmie Reeda opowiadają Robson i Safechuck. Obrona postawiła na zdyskredytowanie matki Gavina, ta zaś miała tyle za uszami – od krzywoprzysięstwa poczynając, poprzez wyłudzenia i szantaż – że skończyło się na oddaleniu zarzutów. Amerykańskie prawo rozstrzyga bowiem wątpliwości na rzecz ze świadków obrony był raz jeszcze Wade Robson, znów poproszony przez Jacksona o zeznania, znów szczegółowo poinstruowany, co ma mówić. Michael prosił też Safechucka, który tym razem odmówił. Muzyk próbował go nawet szantażować, ale James miał już dość. Zerwał kontakty. Niedawno wyszło też na jaw, że część prokuratorów nie wierzyła zupełnie Robsonowi, tak gorliwie broniącemu niewinności swojego guru i widziała w nim ofiarę wieloletnich molestowań Jacksona. On sam zrozumiał, jak wielką cenę zapłacił za zaprzeczanie sobie dopiero w 2012 roku, gdy popadł w ciężką depresję. W filmie opowiada o przerażających snach, w których Jackson molestuje jego małego synka. Podniósł się po długiej terapii. Podobną drogę przeszedł emisji drugiej części "Leaving Neverland" Oprah Winfrey, do niedawna najgorliwsza obrończyni Jacksona, zaprosiła do talk-show reżysera, Robsona i Safechucka. Dziękując za film i przyznając, że straciła resztki złudzeń co do niewinności Michaela, powiedziała: "W ciągu 25 lat The Oprah Show nagrałam 217 epizodów dotyczących wykorzystywania seksualnego. Próbowałam przekazać ludziom przesłanie, że wykorzystywanie seksualne to nie tylko nadużycie, ale także uwodzenie seksualne i manipulacja. Dan Reed zobrazował to w swoim czterogodzinnym filmie, który wszyscy powinni zobaczyć".Twórcy "Simpsonów" wycięli postać Jacksona z archiwalnych odcinków serialu, a stacje radiowe przestały nadawać jego piosenki. Reżyser "Leaving Neverland" nie nawołuje do bojkotu muzyki króla popu. Wie doskonale, że "armii Jacksona" nikt i nic nie przekona o jego winie. Będą bronić go wbrew wszystkiemu. "Michael odszedł. Był wielkim artystą, ale nie zmienia to faktu, że zniszczył wielu ludzi, a świat widzi w nim Matkę Teresę. Powinien poznać prawdę" – pierwszej kolejności dotyczy to bezkrytycznych fanów króla popu, krzyczących o bezczeszczeniu jego pamięci. Choćby z szacunku dla tych, których skrzywdził.

wywiad z michaelem jacksonem