Proponowane nagranie: Wiersze dla dzieci - Julian Tuwim - Lokomotywa czyta Piotr na stacji 10 komotyn,va t\usta oliwa Stoi 1 saple dyszy z rozgrzanego
„Parowa lokomotywa” Stoi parowa lokomotywa . i dalej ani rusz. nie sapie nie dyszy. osiada już na niej kurz. tak stoi i stoi. cierpliwie czeka na start. i nikt nie ma odwagi. odkryć przed nią kart. nikt nie chce jej powiedzieć. że kariera zakończona. że przez nowszy model. została zastąpiona. a czas świetności . bezpowrotnie
73 cytaty. Zobacz 132 cytaty i aforyzmy Juliana Tuwima. Zobacz książki Juliana Tuwima i cytaty z nich. Najwięcej cytatów Julian Tuwim ma w kategoriach: śmieszne cytaty (12); cytaty Ironiczne (6); cytaty o alkoholu (6); cytaty o zwierzętach (5)
Te i inne książki, ebooki i audiobooki znajdziesz: https://lead3.pl/p/B21g/7HQn/swwOKolorowa propozycja zawierająca 46 najbardziej znanych wierszy Juliana Tu
Jest jesień, więc wzięło mnie na wiersze. Taka atmosfera wierszowa. No to jazda! Stoi na stacji Andrzej Żubarcki i wypatruje lokomotywy para mu bucha z otwartej gęby bo mu się zimno zrobiło zaciera ręce bo nie ma kurtki przebiera nogą ma tylko jedną lokomotywa już nadjeżdża Andrzej podchodzi bliżej przejeżdża zwinnie aż do peronu Andrzej…
4.1K views, 57 likes, 20 loves, 5 comments, 37 shares, Facebook Watch Videos from Ortlife.pl: Stoi na stacji lokomotywa (W filmie wykorzystano fragmenty wiersza ,,Lokomotywa" Juliana Tuwima.)
. Stoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. Wagony do niej podoczepiali Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali, I pełno ludzi w każdym wagonie, A w jednym krowy, a w drugim konie, A w trzecim siedzą same grubasy, Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy, A czwarty wagon pełen bananów, A w piątym stoi sześć fortepianów, W szóstym armata - o! jaka wielka! Pod każdym kołem żelazna belka! W siódmym dębowe stoły i szafy, W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, W dziewiątym - same tuczone świnie, W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie. A tych wagonów jest ze czterdzieści, Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów I każdy zjadłby tysiąc kotletów, I każdy nie wiem jak się wytężał, To nie udźwigną, taki to ciężar. Nagle - gwizd! Nagle - świst! Para - buch! Koła - w ruch! Najpierw - powoli - jak żółw – ociężale, Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale, Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to. Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha, Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para, co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy, I koła turkocą, i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!
Stoi na stacji lokomotywa. Ogromna, blaszana i spolegliwa. Kupa żeliwa. Daremnie stoi, bo już nie sapie. Choć nieruchoma parą nie chrapie. Brrrr - jaka zimna ! Chłodna jak grób. Krypta grobowa. Żelazny trup. Choć zmierzch zapada, Choć kogut pieje, Choć maszynista wodę w nią leje, To gwizdka bez pary nie usłyszymy. Ani we wiosny, ani też w zimy, gdyż Nikt więcej węgla pod kocioł nie sypnie. Więc stoi cholera i ani zipnie. Jeszcze wagony podoczepiali ! Lecz tylko czterdzieści, więcej się bali. A w każdym wagonie też kupa ludzi, Ruszyć, dojechać do celu się łudzi. Wśród pasażerów nie ma grubasów, Ni fortepianów, ni kontrabasów. Próżno by szukać, czy jest atleta. W zastępstwie mięśnie pręży kobieta. Żadne tam konie, żadne tam świnie, Nawet nie wspomnę o wołowinie. W trzecim jakieś wychudłe Victorie Siedzą i liczą tłuste kalorie. A tłoki martwe i pusto w baku I tyle wagonów wisi na haku. Więc czemu nie rusza, czemu nie pędzi, Czemu maszynę na kołach coś więzi ? A temu, że z węgla do kotła żar wchodzi, I wodę w komorach podgrzewa, nie chłodzi. I grzeje bąbelki, co w wodzie buch, buch, Aż pary prężności pojawi się duch. Ten duch, co się rurami do tłoka przeciska, A tłok wraz z tłoczyskiem na dwie strony wciska I z masą się para bierze za bary, Wraz z tłokiem przesuwa żelazne wiązary. To belka stalowa nie raz hartowana, Na czopy nabita, do pchania, ściskania, Gdy koło z wiązarem raz w górę, raz w dół. Stąd moment na kołach tak silny jak wół. Lecz tak się nie stanie. Będziecie, więc stali. Gdyż węgiel wynieśli, zamknęli, zabrali. I choćbyście żagle dopięli z łopotem, Sto razy sprężynę kręcili z hurkotem, Siadł ktoś na dynamo i się natężał, Bez węgla, bez pary - nie ruszy ten ciężar. Wie to kolejarz, który stanął w półkroku, Pokręcił głową, podparł się w boku. Nic nie rzekł. Rzekł za to dzięcioł i w lesie zastukał. Kolejarz westchnął i w czoło popukał, A tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
stoi na stacji lokomotywa wiersz